6 czerwca
Jak nigdy wstałam przed 9:00 rano. To do mnie trochę nie podobne, bo lubię sobie dospać tak do 12:00. Nie chciało mi się wychodzić spod kołderki, więc wzięłam tablet i zaczęłam przeglądać fb, tt i instagrama. Nic się nie działo w świecie pomijając kilka zaproszeń na fb i wiadomości na tt a tak to cisza. Przeglądam też jakie są nowe filmy w kinach, bo może oglądniemy wieczorem z Sam jakiś. Odłożyłam tablet i poszłam do łazienki. Założyłam zwykłe dresowe spodenki i koszulkę. Włosy spięłam w luźnego koka., makijażu nie robiłam, no przecież w domu siedzę. Później udałam się do kuchni w nadziei, że coś dobrego zrobię sobie na obiad. Niestety lodówka była pusta. Musiałam coś szybko wymyślić, bo byłam strasznie głodna a za bardzo to mi się nie chciało ruszać z domu. Wytężyłam moją mózgownice i pomyślałam o... Sam! Szybko pobiegłam po telefon i napisałam smsa 'JA NIE CHCE UMRZEĆ Z GŁODU ! PROSZĘ URATUJ BIEDNĄ NIEWIASTĘ' nie musiałam długo czekać na wiadomość od niej 'czegóż to sobie życzysz o tak wczesnej porze?' Odpisałam jej 'jedzeniaaaaa!'. Po niecałej godzinie w kuchni stała Sam z torbami z jedzeniem. Mieć taką przyjaciółkę to trzeba być szczęściarą. Ona jest niesamowita.
-Wyczuwam, że lodówka jest pusta hm ?-położyła torby na stoliku
-Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła i w ogóle muszę z tobą pogadać, ale najpierw huuuuug!- przytuliłam się do niej i jej nie puszczałam przez dłuższą chwilę
-No dobra dobra już koniec tych czułości-wyrwała się z moich objęć
-No ale jak to? Tak krótko ? A było tak przyjemnie-zrobiłam smutną minę
-Co za dużo to nie zdrowo -wskazała palcem do góry-może te czułości zostaw sobie dla Harry'ego- oparła się o blat stolika i podniosła jeden kącik ust do góry w zadziorny sposób.
-Oj tam a ty dla Niall'a wiesz ?-zaśmiałam się
-Jak on się na ciebie wczoraj patrzył... Nie mógł z ciebie spuścić wzroku. Jednym słowem podobasz mu się-uśmiechnęła się szeroko
-Coś mi się wydaje, że dziś będziesz spać w wannie -rzuciłam w nią tym co miałam pod ręką, czyli surowy makaron
-Osz ty ! Jak ty się zachowujesz ?! Jedzeniem się nie rzuca czy cię nikt tej zasady nie nauczył?!- udawała poważną ale po cichu się śmiała
-A właśnie że nikt i co teraz hę?!
-Jeszcze każesz mi spać w wannie twoje zachowanie jest karygodne w stosunku do mojej osoby- zakrywała usta żeby nie było widać że się śmieje
-Sama się oto prosiłaś-i znowu rzuciłam w nią makaronem
-Ojj teraz to przesadziłaś- wyciągnęła pudełko z płatkami z torby i je na mnie wysypała. Zaczęłyśmy się rzucać jedzeniem. W całej kuchni było rozwalone. Po prostu panował chaos jedzeniowy. Dobrze że nie ma moich rodziców bo od razu dostałybyśmy ochrzan, że jest tu taki bałagan i że jedzeniem się nie rzuca. Miałabym jednym słowem przerąbane. Nie minęło 15 minut jak skończyły nam się amunicje. Usiadłyśmy na ziemi i oparłyśmy się o szafki mebli.
-Teraz to chyba będziemy głodować do wieczora albo i do jutra-powiedziała Sam
-Nie panikuj coś się wymyśli a teraz korzystaj z tego co masz, czyli pyszna szynka z podłogi do tego chleb na półce leżący i majonez z opieradła krzesła.-podałam jej kanapeczkę- i co o tym sądzisz? Jest naprawdę pyszna-pokiwałam twierdząco głową
-Jeżeli jest pyszna to zjedz ją pierwsza-założyła ręce na klatce piersiowej
-No ależ dlaczego ja zaraz sobie zrobię kolejną -pokazałam na szynkę która trzymałam w dłoni
-To ja zaczekam na ciebie-podniosła brew do góry
-No dobra dobra czekaj, ale żeby później nie było że nie masz z czego zrobić kanapki- szturchnełam ją w ramie. Zaczęłam robić te same czynności co za pierwszym razem.
-To się zajadajmy- powiedzialam i wzięłam kęs kanapki do buzi-naprawdę dobra- mówiłam z pełną buzią. -Spróbuj tobie też zasmakuje. Nie pewnie zbliżała kanapkę do ust. Ja bez zastanowienia wepchałam jej do buzi jedzenie. Była cała brudna od majonezu. Jakbyście zobaczyli jej minę. Jej wyraz twarzy mówił WTF?!. To było bezcenne haha
-Ooooo nie tego to ci nie podaruje! -krzykał. Wyrwała mi z dłoni kanapkę i też mnie usmarowała.
-Niech no cię ino złapie!
Biegałyśmy po moim domu jak szalone. Sąsiedzi się pewnie zastanawiali co się dzieje u mnie bo bardzo głośno krzyczałyśmy. Sam wbiegła do łazienki. Siedziała tam chwile, ale drzwi się uchyliły i wymachiwała moją białą koszulka w zamiarze poddania się.
-No dobra koniec tego biegania. Sam pokaż twarz!
Dziewczyna wyszła z pomieszczenia. Spojrzałyśmy na siebie i się zaczęłyśmy śmiać.
-Zobacz jak ty wyglądasz ! Masz makaron we włosach! Hahaha- ledwo wykrztusiła z siebie Sam
-A ty masz majonez na pół twarzy hahahaha!
-Musimy sobie zrobić zdjęcie-powiedziałam i pobiegłam po telefon. Nie minęła chwila jak byłam z powrotem.-To uśmiech!
Miałyśmy trochę śmiechu przy robieniu zdjęć. Wybrałam jedno i wrzuciłam na fb, tt i instagrama. Komentarzy było mnóstwo. Zrobiłyśmy szał tym zdjęciem wśród znajomych. Odłożyłam telefon na stolik w salonie i poszłyśmy sprzątać ten bałagan. Oczywiście nie obyło sie bez muzyki. Gdy myłam podłogę mopem a Sam wycierała półki usłyszałyśmy znaną nam melodię. Popatrzyłyśmy się na siebie i uśmiechnęłyśmy się.
-Kiss You leci uuuuuuu !!!-krzykłyśmy wspólnie. Teraz to się zaczęła balanga. Wymachiwałyśmy tyłkami jak głupie. Mop posłużył mi jak partner tańca i udawałam, że z nim tańczę. A przyjaciółka wywijała szmatką do kurzu na wszystkie strony robiąc przy tym durne miny. Wyglądało to bardzo komicznie spokojnie mogłybyśmy założyć jakis kabaret i występować przed publicznością. Mieliby się z czego śmiać. Z daleka widziałam, że dostałam wiadomości. Stwierdziłam że później przeczytam bo na pewno to jest nic ważnego. Ze sprzątaniem zeszło nam 4 godziny. Trochę tego było bo praktycznie cały dom był w jedzeniu. Padłyśmy zmęczone na kanapę. Nie miałyśmy siły nawet na drobny ruch. Byłyśmy naprawdę zmęczone. Zmusiłam się do podniesienia i sięgnięcia po telefon. Były tam 4 wiadomości. Aż 4 wiadomości ?! No nie wierze. Jedna była od Sebka, że w piątek i sobotę mamy wolne i możemy trochę się zabawić w ten weekend. Taką samą wiadomość dostałam od szefa. Powiedziałam to Sam. Ucieszyłyśmy się bo w końcu jakiś weekend będziemy mieć wolny. A dwie ostatnie wiadomości były od Harry'ego. Trochę się zdziwiłam, bo myślałam, że sobie da spokój ze mną, ale się myliłam.
Retrospekcja wiadomości:
" 'Hey słonko. Co u ciebie słychać ? Harry. xx'
'Wszystko w porządku? Martwię się.' "
Odpisałam mu:
" 'Hey! Miałam drobne problemy ze zrobieniem obiadu, ale już opanowałam sytuacje ;x' . "
Uśmiechnęłam się do siebie po przeczytaniu wiadomości. Sam oczywiście zauważyła mój uśmiech i mogę powiedzieć, że teraz to się zaczęło. Normalnie milion pytań na minute mi zadawała, ledwo brała kolejne wdechy, bo tak ją naszło męczenie mnie głupimi pytaniami.
-Oooo widzę, że królewicz napisał-zaśmiała się
-Co?! Jaki znowu królewicz ? On Nie jest moim królewiczem. Opanuj swe hormony dziewczyno!-uszczypałam ją w ramie tak mocno, że został jej fioletowy ślad. Trochę przesadziłam, ale nie mam wyczucia w dłoniach. Nawet jak przybijam głupią 'piątkę' to tak mocno, że całą dłoń mam czerwoną. Może przez to, że kiedyś grałam w siatkę i jak serwowałam albo atakowałam to musiałam użyć dużo siły żeby tą piłkę przebić na drugą stronę. Wtedy to bardzo dużo siły miałam w dłoniach. A może porostu nie mam się na kim wyżyć i wszystko spada na Sam haha. Ale są tego pozytywy, bo jak daje chłopakowi 'z liścia' to on poczuje, że co zrobił zranił mnie bardzo. Hehehe jestem brutalną dziewczyną, ale grzeczną. Przyjaciółka tak mnie męczyła pytaniami, że już nie ogarniałam jej powoli. Zastanawiałam się czy coś bierze, a jeżeli tak to niech zmieni dilera albo się ze mną podzieli. No ale to jest cała moja przyjaciółka. Bardziej przeżywa fakt mojego spotkania z chłopakiem niż swoje i ma tak nie pokolei w głowie, że nawet nieogarnięty jej nie ogarnie. Trochę się jeszcze poprzekomarzałyśmy i w końcu siedziałyśmy w ciszy.
-Chcesz coś do picia?-zapytała Sam
-Nieee... Wolałabym coś zjeść.
-Ty ino byś żarła! Tyle tego pochłaniasz, że zaraz staniesz się grubą beką.
-Ojjj trudno się mówi, raz się żyje c'nie?
-To co byś zjadła głodomorze?
-Coś dobrego, ale żeby nie trzeba było się przy tym narobić zbytnio... Hmm
-Nie wiem co a ty ?
-Ja marze o tym od samego rana
-Czyli? Możesz mi trochę jaśniej mówić. Chyba że chcesz te kanapki z podłogi?
-Nie nie nie mówię o tym.
-To o czym?!
-Ooo...
-Ooo??
-Pizzy ! Mniam
-Pizza zawsze spoko. No ale wiesz trzeba ją zamówić, czyli trzeba się ruszyć po mój telefon stacjonarny, bo znając życie i ty i ja nie mamy nic na koncie.
-Wcale że nie!
-Widze postęp i doładowała panienka konto.
-W sumie to nie wiem, ale przecież przeważnie mam kase na telefonie i nie wiem o co ci kaman- pokazałam język.
-Czyli nie masz. Okk to zamówmy bo zaraz zamkną pizzerie i wtedy to już na bank umrzemy z głodu.
-To leć zamów tą co zawsze a ja płace. To będzie rekompensata za te zakupy.
-Spoko spoko.
-I cole też niech nam przywiozą!-rzuciłam do niej jak szła do pokoju po mój telefon stacjonarny
-No dobra dobra nie panikuj panienko.
Już miałam mówić gdy dostałam wiadomość.
-No idź idź.
Była ona od Harry'ego. Znowu pojawił się delikatny ale promienisty uśmiech.
Retrospekcyjna wiadomości:
"-Skoro masz problem z jedzeniem to zapraszam cię na kolacje :x
-Bardzo chętnie, ale kolacja już do nas jedzie ;)
-Ohh szkoda :( Ale jak to jedzie? To ktoś u Ciebie jest?
-Tak tak jedzie :) Czekamy na pizze. Moja przyjaciółka Sam jest u mnie. Może ją kojarzysz była ze mną w tej kawiarence.
-Tak pamiętam ją. W sumie ciężko o niej nie zapomnieć, bo Niall cały czas o niej mówi hehe :P
-Naprawdę? No popatrz bo Sam o Niall'u też. ;D
-To może przyjadę do Ciebie z Niall'em na pizze? To badzie taka jakby kolacja w doborowym towarzystwie ;P
-Świetny pomysł! Czekamy na was. ;D
-Do zobaczenia xx
-Pa ;x"
Podałam chłopakowi jeszcze mój adres, teraz tylko zostało czekać na nich i pizze. Do salonu weszła właśnie przyjaciółka. Nic jej nie powiedziałam że będziemy mieć gości. Będzie to niespodzianka. Minęło 45 minut jak pizza już przyszła, a Harry'ego i Niall'a jak nie było tak nie ma. Po krótkim czasie usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie byli oni.
-Sam możesz otworzyć bo ja teraz jestem w kuchni i jestem zajęta!
-No dobra pójdę, ale będzie cię to kosztowało!
-Nie groź mi, bo pizzy nie dostaniesz!
-No dobra dobra!
Byłam ciekawa reakcji przyjaciółki. Nie słyszałam jej i żałuje. Gdyby nie fakt że kuchnia jest praktycznie na drugim końcu domu niż drzwi to by było wszystko dobrze słychać. Właśnie wyciągałam talerze z półki, gdy w kuchni pojawił się Harry.
-Hej mała!-uśmiechnął się i podszedł do mnie żeby się przytulić
-Hej hej!-odwzajemniłam uśmiech
-Przywiozłem jeszcze dwie pizzy, bo nasz głodomor nie zaspokoi głodu jedna pizzą.
-Hehe to super możesz. Napijesz się czegoś?-oparł się o blat koło mnie
-W sumie to napiłbym się soku.
-Mam Cole. Może być?
-Pewnie. Pomóż ci w czymś?-wziął ode mnie szklankę z napojem
-Jak chcesz pomóc to możesz wsiąść szklanki na Cole i zanieść do salonu
-Dobra już je zabieram i mknę je zanieść- wziął je zgrabnie
-Zaraz tam przyjdę
-Tylko szybko bo pizza wystygnie.
-Postaram się szybko.
Chłopak uśmiechnął się i zniknał w głąb domu. Ogarnęłam kuchnie na szybkiego i poszlam do salonu, gdzie siedzieli moi znajomi. Niall zeżarł sam jedną pizze i było mu mało. Dobrze że Harry przywiół ze sobą jeszcze dwie, bo naprawde byśmy umarli z głodu. Dołączyłam do nich i zajadałam się pizzą. Śmialiśmy się z wygłupów Niall'a. Ze śmiechu to sie popłakłam i przepona mnie bolała. Gdy się troche uspokoiliśmy blondyn dostrzegł coś na karniszu.
-A czy tam czasem nie jest makaron spaghetti?-wskazał palcem
-Gdzie?!-powiedziałam zdziwiona
-No tam.-tym razem podszedł do żyrandola i wziął długi makaron do ręki. Popatrzyłyśmy się z Sam na siebie i wybuchłyśmy śmiechem. Chłopaki patrzyli sie na nas jak na nienormalnie chorych ludzi.
-Ale z czego się tak śmiejecie?-zapytał loczek
-To właśnie jest część naszego "obiadu"-zrobiłam cudzysłów palcami w powietrzu, a Niall w między czasie zjadł makaron
-Czyli?-zapytał blondyn-możecie jaśniej?
-Zaczęło się od tego że Klaudia nic nie miała do jedzenia w lodówce no i przyszłam z zakupami
-Później to była wojna na jedzenie. A tak w ogóle to coś wam pokaże-zaśmiałam się
-Nawet się nie waż tego robić, bo ci zrobię paranormal activity- powiedziała Sam
-A żebyś wiedziała że zrobię i się Ciebie nie boje ! - pokazałam język i pobiegłam po telefon. Nie minęło kilkanaście sekund jak byłam z powrotem przy znajomych
-Sam z wielkim bólem serca pokazuje to zdjęcie bo wiem jak na nim wyszłaś fatalnie..
-Ty też przy okazji-wtrąciła zadowolona przyjaciółka
-...yyy tak ja też. I jestem też zadowolona bo nie pękł wyświetlacz mojego telefonu. Więc macie popatrzcie.-podałam chłopakom telefon z wyświetlonym zdjęciem. Trwała głucha cisza. Można było usłyszeć nasze oddechy, ale nagle usłyszałyśmy głośny i donośny śmiech kolegów. Niall turlał się na podłodze a Harry nie mógł wykrztusić ani słowa bo tak się śmiali. Pozbierali się powoli i zaczęli nudzić żebym im wysłała to zdjęcie, bo chcą się pochwalić znajomym jakie są jeszcze możliwości wykorzystania jedzenia. Nie zgadzałyśmy się na to

-Jeżeli ich nie wyślecie przejdziemy do tortur- powiedział pewnie Harry
-Hah róbcie co chcecie żywcem nas nie weźmiecie-powiedziałam
-To się jeszcze okaże-dopowiedział Niall i razem z Harry'm zaczęli nas łaskotać. To jest nasz czuły punkt. Wystarczy że ktoś lekko mnie chwyci w talii to od razu się śmieje i rzucam się jak wsza. Tortury nie trwały długo, bo się poddałyśmy. Boże! Czemu muszę się tak łatwo poddawać?
-Widzicie długo z wami nie musieliśmy się męczyć. To było proste jak zjedzenie jajecznicy z bekonem-powiedział Niall
-Heh no pięknie porównujesz nas do jajecznicy i bekonu? Super!-powiedziała Sam
-Ona jest bekonem-powiedziałam cicho w stronę Harry'ego i wskazywałam na przyjaciółkę. On zaczął się śmiać
-Czy wy zawsze macie bekę z życia?-powiedziała Sam
-Jeżeli jesteśmy z tak zwariowanymi ludźmi jak wy to.. tak-rzucił loczek
-Dobra daj im już to zdjęcie niech nas nie męczą już.
-No dobra ale co złego to nie ja.-wysłałam im ta nieszczęsną fotkę. Cieszyli się jak dzieci co dostały lizaka. Z kim ja sie zadaje, a później się zastanawiam kto mi zgarsza psychikę. Teraz już wiem kto.
Z Harry'm rozmawialiśmy na wiele tematów. Miałam wrażenie, że znam go od bardzo dawna.Wy też macie tak czasem, że jak rozmawiacie z kimś obcym, którego nigdy na oczy nie widzieliście to czujesz,że znasz go nie od dziś? To właśnie miałam teraz. Bardzo przyjemnie mi się z nim rozmawiało. Był bardzo dowciapny, miły i czarujący. Patrzyliśmy sobie często w oczy. Te jego zielone oczy były cudne. Nie potrafię opisać jak na mnie działały. Miały w sobie to coś. Mogłabym się w nie całymi dniami wpatrywać. Czasami Harry dotykał moją dłoń i policzek. Był tak czuły. Jeszcze nigdy nie spotkałam takiego faceta. Został chyba zesłany z niebios. A Niall za to był duszą towarzystwa. Śmialiśmy sie z jego głupich tekstów i wygłupów. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak zabawnego kolesia. Dzień spędzony z nim nie był dniem nudnym. Dochodziła północ, gdy chłopaki się zbierali do domu.
-To może zostaniecie na noc jest już późno.-zaproponowałam
-Chwielibyśmy ale mamy jutro mnóstwo pracy. -powiedział blondyn
-Ale na pewno ?
-Może następnym razem dobrze ?-Harry rzucił jak ubierał Air Maxy
-No dobra.
-Do zobaczenia następnym razem!- rzucili razem. Już miałam zamykać drzwi gdy ktoś je przytrzymał. Uchyliłam je trochę by sprawdzić kto to. Za drzwiami stał Harry.
-Śpij dobrze kochana- przytlił mnie i dał całusa w policzek.-A tak w ogóle to bardzo ładnie dziś wyglądasz. -Na koniec uśmiechnął się do mnie i poszedł. Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo się trochę speszyłam. No dobra bardzo się speszyłam. Zamknęłam drzwi na klucz. Zostawiłam ten bałagan na drugi dzień, bo dziś już nie miałam siły tego robić. A też jakoś źle się poczułam. Wzięłam szybki prysznic i poszłam do łóżka. Sam spała ze mną więc położyłam się koło niej. Miałam zasypiać gdy nagle zaczęło mnie skręcać w brzuchu. Pobiegłam z powrotem do łazienki. Musiało coś być w tych pizzach, bo naprawdę sie fatalnie czułam. Dobrze że była Sam to mi zrobiła zielonej herbaty i nie zasypiała puki ja nie zasnę. Ona jest naprawdę kochana i wspaniała. Sam jest moim skarbem i niech tak zostanie. Dostałam jeszcze smsa, ale nie miałam siły sprawdzić od kogo. Za bardzo byłam wyczerpana. Nie minęło kilka chwil jak zasnęłam.
Marilyn. xx
Przepraszam kochani, że wczoraj nie dodałam rozdziału (choć obiecałam), ale miałam problemy techniczne.
Ale już jest i możecie przeczytać go teraz!
Spodziewaliście się, że się jeszcze spotkają i to w domu bohaterki? Jak myślicie czy Klaudia i Harry do siebie pasują ? Czy to tylko będzie zwykła przyjaźń? Czy spotkają się jeszcze?
Pozdrawiam serdecznie kochani! <3
