poniedziałek, 10 marca 2014

4 Rozdział




6 czerwca




Jak nigdy wstałam przed 9:00 rano. To do mnie trochę nie podobne, bo lubię sobie dospać tak do 12:00. Nie chciało mi się wychodzić spod kołderki, więc wzięłam tablet i zaczęłam przeglądać fb, tt i instagrama. Nic się nie działo w świecie pomijając kilka zaproszeń na fb i wiadomości na tt a tak to cisza. Przeglądam też jakie są nowe filmy w kinach, bo może oglądniemy wieczorem z Sam jakiś. Odłożyłam tablet i poszłam do łazienki. Założyłam zwykłe dresowe spodenki i koszulkę. Włosy spięłam w luźnego koka., makijażu nie robiłam, no przecież w domu siedzę. Później udałam się do kuchni w nadziei, że coś dobrego zrobię sobie na obiad. Niestety lodówka była pusta. Musiałam coś szybko wymyślić, bo byłam strasznie głodna a za bardzo to mi się nie chciało ruszać z domu. Wytężyłam moją mózgownice i pomyślałam o... Sam! Szybko pobiegłam po telefon i napisałam smsa 'JA NIE CHCE UMRZEĆ Z GŁODU ! PROSZĘ URATUJ BIEDNĄ NIEWIASTĘ' nie musiałam długo czekać na wiadomość od niej 'czegóż to sobie życzysz o tak wczesnej porze?' Odpisałam jej 'jedzeniaaaaa!'. Po niecałej godzinie w kuchni stała Sam z torbami z jedzeniem. Mieć taką przyjaciółkę to trzeba być szczęściarą. Ona jest niesamowita.
-Wyczuwam, że lodówka jest pusta hm ?-położyła torby na stoliku
-Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła i w ogóle muszę z tobą pogadać, ale najpierw huuuuug!- przytuliłam się do niej i jej nie puszczałam przez dłuższą chwilę
-No dobra dobra już koniec tych czułości-wyrwała się z moich objęć
-No ale jak to? Tak krótko ? A było tak przyjemnie-zrobiłam smutną minę
-Co za dużo to nie zdrowo -wskazała palcem do góry-może te czułości zostaw sobie dla Harry'ego- oparła się o blat stolika i podniosła jeden kącik ust do góry w zadziorny sposób.
-Oj tam a ty dla Niall'a wiesz ?-zaśmiałam się
-Jak on się na ciebie wczoraj patrzył... Nie mógł z ciebie spuścić wzroku. Jednym słowem podobasz mu się-uśmiechnęła się szeroko
-Coś mi się wydaje, że dziś będziesz spać w wannie -rzuciłam w nią tym co miałam pod ręką, czyli surowy makaron
-Osz ty ! Jak ty się zachowujesz ?! Jedzeniem się nie rzuca czy cię nikt tej zasady nie nauczył?!- udawała poważną ale po cichu się śmiała
-A właśnie że nikt i co teraz hę?!
-Jeszcze każesz mi spać w wannie twoje zachowanie jest karygodne w stosunku do mojej osoby- zakrywała usta żeby nie było widać że się śmieje
-Sama się oto prosiłaś-i znowu rzuciłam w nią makaronem
-Ojj teraz to przesadziłaś- wyciągnęła pudełko z płatkami z torby i je na mnie wysypała. Zaczęłyśmy się rzucać jedzeniem. W całej kuchni było rozwalone. Po prostu panował chaos jedzeniowy. Dobrze że nie ma moich rodziców bo od razu dostałybyśmy ochrzan, że jest tu taki bałagan i że jedzeniem się nie rzuca. Miałabym jednym słowem przerąbane. Nie minęło 15 minut jak skończyły nam się amunicje. Usiadłyśmy na ziemi i oparłyśmy się o szafki mebli.
-Teraz to chyba będziemy głodować do wieczora albo i do jutra-powiedziała Sam
-Nie panikuj coś się wymyśli a teraz korzystaj z tego co masz, czyli pyszna szynka z podłogi do tego chleb na półce leżący i majonez z opieradła krzesła.-podałam jej kanapeczkę- i co o tym sądzisz? Jest naprawdę pyszna-pokiwałam twierdząco głową
-Jeżeli jest pyszna to zjedz ją pierwsza-założyła ręce na klatce piersiowej
-No ależ dlaczego ja zaraz sobie zrobię kolejną -pokazałam na szynkę która trzymałam w dłoni
-To ja zaczekam na ciebie-podniosła brew do góry
-No dobra dobra czekaj, ale żeby później nie było że nie masz z czego zrobić kanapki- szturchnełam ją w ramie. Zaczęłam robić te same czynności co za pierwszym razem.
-To się zajadajmy- powiedzialam i wzięłam kęs kanapki do buzi-naprawdę dobra- mówiłam z pełną buzią. -Spróbuj tobie też zasmakuje. Nie pewnie zbliżała kanapkę do ust. Ja bez zastanowienia wepchałam jej do buzi jedzenie. Była cała brudna od majonezu. Jakbyście zobaczyli jej minę. Jej wyraz twarzy mówił WTF?!. To było bezcenne haha
-Ooooo nie tego to ci nie podaruje! -krzykał. Wyrwała mi z dłoni kanapkę i też mnie usmarowała.
-Niech no cię ino złapie!
Biegałyśmy po moim domu jak szalone. Sąsiedzi się pewnie zastanawiali co się dzieje u mnie bo bardzo głośno krzyczałyśmy. Sam wbiegła do łazienki. Siedziała tam chwile, ale drzwi się uchyliły i wymachiwała moją białą koszulka w zamiarze poddania się.
-No dobra koniec tego biegania. Sam pokaż twarz!
Dziewczyna wyszła z pomieszczenia. Spojrzałyśmy na siebie i się zaczęłyśmy śmiać.
-Zobacz jak ty wyglądasz ! Masz makaron we włosach! Hahaha- ledwo wykrztusiła z siebie Sam
-A ty masz majonez na pół twarzy hahahaha!
-Musimy sobie zrobić zdjęcie-powiedziałam i pobiegłam po telefon. Nie minęła chwila jak byłam z powrotem.-To uśmiech!
Miałyśmy trochę śmiechu przy robieniu zdjęć. Wybrałam jedno i wrzuciłam na fb, tt i instagrama. Komentarzy było mnóstwo. Zrobiłyśmy szał tym zdjęciem wśród znajomych. Odłożyłam telefon na stolik w salonie i poszłyśmy sprzątać ten bałagan. Oczywiście nie obyło sie bez muzyki. Gdy myłam podłogę mopem a Sam wycierała półki usłyszałyśmy znaną nam melodię. Popatrzyłyśmy się na siebie i uśmiechnęłyśmy się.
-Kiss You leci uuuuuuu !!!-krzykłyśmy wspólnie. Teraz to się zaczęła balanga. Wymachiwałyśmy tyłkami jak głupie. Mop posłużył mi jak partner tańca i udawałam, że z nim tańczę. A przyjaciółka wywijała szmatką do kurzu na wszystkie strony robiąc przy tym durne miny. Wyglądało to bardzo komicznie spokojnie mogłybyśmy założyć jakis kabaret i występować przed publicznością. Mieliby się z czego śmiać. Z daleka widziałam, że dostałam wiadomości.  Stwierdziłam że później przeczytam bo na pewno to jest nic ważnego. Ze sprzątaniem zeszło nam 4 godziny. Trochę tego było bo praktycznie cały dom był w jedzeniu. Padłyśmy zmęczone na kanapę. Nie miałyśmy siły nawet na drobny ruch. Byłyśmy naprawdę zmęczone. Zmusiłam się do podniesienia i sięgnięcia po telefon. Były tam 4 wiadomości. Aż 4 wiadomości ?! No nie wierze. Jedna była od Sebka, że w piątek i sobotę mamy wolne i możemy trochę się zabawić w ten weekend. Taką samą wiadomość dostałam od szefa. Powiedziałam to Sam. Ucieszyłyśmy się bo w końcu jakiś weekend będziemy mieć wolny. A dwie ostatnie wiadomości były od Harry'ego. Trochę się zdziwiłam, bo myślałam, że sobie da spokój ze mną, ale się myliłam.
Retrospekcja wiadomości:
" 'Hey słonko. Co u ciebie słychać ? Harry. xx'
'Wszystko w porządku? Martwię się.' "
Odpisałam mu:
" 'Hey! Miałam drobne problemy ze zrobieniem obiadu, ale już opanowałam sytuacje ;x' . "
Uśmiechnęłam się do siebie po przeczytaniu wiadomości. Sam oczywiście zauważyła mój uśmiech i mogę powiedzieć, że teraz to się zaczęło. Normalnie milion pytań na minute mi zadawała, ledwo brała kolejne wdechy, bo tak ją naszło męczenie mnie głupimi pytaniami.
-Oooo widzę, że królewicz napisał-zaśmiała się
-Co?! Jaki znowu królewicz ? On Nie jest moim królewiczem. Opanuj swe hormony dziewczyno!-uszczypałam ją w ramie tak mocno, że został jej fioletowy ślad. Trochę przesadziłam, ale nie mam wyczucia w dłoniach. Nawet jak przybijam głupią 'piątkę' to tak mocno, że całą dłoń mam czerwoną. Może przez to, że kiedyś grałam w siatkę i jak serwowałam albo atakowałam to musiałam użyć dużo siły żeby tą piłkę przebić na drugą stronę. Wtedy to bardzo dużo siły miałam w dłoniach. A może porostu nie mam się na kim wyżyć i wszystko spada na Sam haha. Ale są tego pozytywy, bo jak daje chłopakowi 'z liścia' to on poczuje, że co zrobił zranił mnie bardzo. Hehehe jestem brutalną dziewczyną, ale grzeczną. Przyjaciółka tak mnie męczyła pytaniami, że już nie ogarniałam jej powoli. Zastanawiałam się czy coś bierze, a jeżeli tak to niech zmieni dilera albo się ze mną podzieli. No ale to jest cała moja przyjaciółka. Bardziej przeżywa fakt mojego spotkania z chłopakiem niż swoje i ma tak nie pokolei w głowie, że nawet nieogarnięty jej nie ogarnie. Trochę się jeszcze poprzekomarzałyśmy i w końcu siedziałyśmy w ciszy.
-Chcesz coś do picia?-zapytała Sam
-Nieee... Wolałabym coś zjeść.
-Ty ino byś żarła! Tyle tego pochłaniasz, że zaraz staniesz się grubą beką.
-Ojjj trudno się mówi, raz się żyje c'nie?
-To co byś zjadła głodomorze?
-Coś dobrego, ale żeby nie trzeba było się przy tym narobić zbytnio... Hmm
-Nie wiem co a ty ?
-Ja marze o tym od samego rana
-Czyli? Możesz mi trochę jaśniej mówić. Chyba że chcesz te kanapki z podłogi?
-Nie nie nie mówię o tym.
-To o czym?!
-Ooo...
-Ooo??
-Pizzy ! Mniam
-Pizza zawsze spoko. No ale wiesz trzeba ją zamówić, czyli trzeba się ruszyć po mój telefon stacjonarny, bo znając życie i ty i ja nie mamy nic na koncie.
-Wcale że nie!
-Widze postęp i doładowała panienka konto.
-W sumie to nie wiem, ale przecież przeważnie mam kase na telefonie i nie wiem o co ci kaman- pokazałam język.
-Czyli nie masz. Okk to zamówmy bo zaraz zamkną pizzerie i wtedy to już na bank umrzemy z głodu.
-To leć zamów tą co zawsze a ja płace. To będzie rekompensata za te zakupy.
-Spoko spoko.
-I cole też niech nam przywiozą!-rzuciłam do niej jak szła do pokoju po mój telefon stacjonarny
-No dobra dobra nie panikuj panienko.
Już miałam mówić gdy dostałam wiadomość.
-No idź idź.
Była ona od Harry'ego. Znowu pojawił się delikatny ale promienisty uśmiech.
Retrospekcyjna wiadomości:
"-Skoro masz problem z jedzeniem to zapraszam cię na kolacje :x
-Bardzo chętnie, ale kolacja już do nas jedzie ;)
-Ohh szkoda :( Ale jak to jedzie? To ktoś u Ciebie jest?
-Tak tak jedzie :) Czekamy na pizze. Moja przyjaciółka Sam jest u mnie. Może ją kojarzysz była ze mną w tej kawiarence.
-Tak pamiętam ją. W sumie ciężko o niej nie zapomnieć, bo Niall cały czas o niej mówi hehe :P
-Naprawdę? No popatrz bo Sam o Niall'u też. ;D
-To może przyjadę do Ciebie z Niall'em na pizze? To badzie taka jakby kolacja w doborowym towarzystwie ;P
-Świetny pomysł! Czekamy na was. ;D
-Do zobaczenia xx
-Pa ;x"
Podałam chłopakowi jeszcze mój adres, teraz tylko zostało czekać na nich i pizze. Do salonu weszła właśnie przyjaciółka. Nic jej nie powiedziałam że będziemy mieć gości. Będzie to niespodzianka. Minęło 45 minut jak pizza już przyszła, a Harry'ego i Niall'a  jak nie było tak nie ma. Po krótkim czasie usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie byli oni.
-Sam możesz otworzyć bo ja teraz jestem w kuchni i jestem zajęta!
-No dobra pójdę, ale będzie cię to kosztowało!
-Nie groź mi, bo pizzy nie dostaniesz!
-No dobra dobra!
Byłam ciekawa reakcji przyjaciółki. Nie słyszałam jej i żałuje. Gdyby nie fakt że kuchnia jest praktycznie na drugim końcu domu niż drzwi to by było wszystko dobrze słychać. Właśnie wyciągałam talerze z półki, gdy w kuchni pojawił się Harry.
-Hej mała!-uśmiechnął się i podszedł do mnie żeby się przytulić
-Hej hej!-odwzajemniłam uśmiech
-Przywiozłem jeszcze dwie pizzy, bo nasz głodomor nie zaspokoi głodu jedna pizzą.
-Hehe to super możesz. Napijesz się czegoś?-oparł się o blat  koło mnie
-W sumie to napiłbym się soku.
-Mam Cole. Może być?
-Pewnie. Pomóż ci w czymś?-wziął ode mnie szklankę z napojem
-Jak chcesz pomóc to możesz wsiąść szklanki na Cole i zanieść do salonu
-Dobra już je zabieram i mknę je zanieść- wziął je zgrabnie
-Zaraz tam przyjdę
-Tylko szybko bo pizza wystygnie.
-Postaram się szybko.
Chłopak uśmiechnął się i zniknał w głąb domu. Ogarnęłam kuchnie na szybkiego i poszlam do salonu, gdzie siedzieli moi znajomi. Niall zeżarł sam jedną pizze i było mu mało. Dobrze że Harry przywiół ze sobą jeszcze dwie, bo naprawde byśmy umarli z głodu. Dołączyłam do nich i zajadałam się pizzą. Śmialiśmy się z wygłupów Niall'a. Ze śmiechu to sie popłakłam i przepona mnie bolała. Gdy się troche uspokoiliśmy blondyn dostrzegł coś na karniszu.
 -A czy tam czasem nie jest makaron spaghetti?-wskazał palcem
-Gdzie?!-powiedziałam zdziwiona
-No tam.-tym razem podszedł do żyrandola i wziął długi makaron do ręki. Popatrzyłyśmy się z Sam na siebie i wybuchłyśmy śmiechem. Chłopaki patrzyli sie na nas jak na nienormalnie chorych ludzi.
-Ale z czego się tak śmiejecie?-zapytał loczek
-To właśnie jest część naszego "obiadu"-zrobiłam cudzysłów palcami w powietrzu, a Niall w między czasie zjadł makaron
-Czyli?-zapytał blondyn-możecie jaśniej?
-Zaczęło się od tego że Klaudia nic nie miała do jedzenia w lodówce no i przyszłam z zakupami
-Później to była wojna na jedzenie. A tak w ogóle to coś wam pokaże-zaśmiałam się
-Nawet się nie waż tego robić, bo ci zrobię paranormal activity- powiedziała Sam
-A żebyś wiedziała że zrobię i się Ciebie nie boje ! - pokazałam język i pobiegłam po telefon. Nie minęło kilkanaście sekund jak byłam z powrotem przy znajomych
-Sam z wielkim bólem serca pokazuje to zdjęcie bo wiem jak na nim wyszłaś fatalnie..
-Ty też przy okazji-wtrąciła zadowolona przyjaciółka
-...yyy tak ja też. I jestem też zadowolona bo nie pękł wyświetlacz mojego telefonu. Więc macie popatrzcie.-podałam chłopakom telefon z wyświetlonym zdjęciem. Trwała głucha cisza. Można było usłyszeć nasze oddechy, ale nagle usłyszałyśmy głośny i donośny śmiech kolegów. Niall turlał się na podłodze a Harry nie mógł wykrztusić ani słowa bo tak się śmiali. Pozbierali się powoli i zaczęli nudzić żebym im wysłała to zdjęcie, bo chcą się pochwalić znajomym jakie są jeszcze możliwości wykorzystania jedzenia. Nie zgadzałyśmy się na to


                  https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEha4iUCDh91kjuRaMMxbV0oS7J66nih1KVNQG9G-Yw8tWjHcZKauTQxT7c0-SObzMdQ0bun_k5M-DnIgpE2UdAYlu1eTaORo4ZYpseaME3MkW980tXb0Yl_KPcYXixLiIq_nodQbkEX2Ndj/s1600/Harry-GIFS-harry-styles-32512428-245-138.gif


-Jeżeli ich nie wyślecie przejdziemy do tortur- powiedział pewnie Harry
-Hah róbcie co chcecie żywcem nas nie weźmiecie-powiedziałam
-To się jeszcze okaże-dopowiedział Niall i razem z Harry'm zaczęli nas łaskotać. To jest nasz czuły punkt. Wystarczy że ktoś lekko mnie chwyci w talii to od razu się śmieje i rzucam się jak wsza. Tortury nie trwały długo, bo się poddałyśmy. Boże! Czemu muszę się tak łatwo poddawać?
-Widzicie długo z wami nie musieliśmy się męczyć. To było proste jak zjedzenie jajecznicy z bekonem-powiedział Niall
-Heh no pięknie porównujesz nas do jajecznicy i bekonu? Super!-powiedziała Sam
-Ona jest bekonem-powiedziałam cicho w stronę Harry'ego i wskazywałam na przyjaciółkę. On zaczął się śmiać
-Czy wy zawsze macie bekę z życia?-powiedziała Sam
-Jeżeli jesteśmy z tak zwariowanymi ludźmi jak wy to.. tak-rzucił loczek
-Dobra daj im już to zdjęcie niech nas nie męczą już.
-No dobra ale co złego to nie ja.-wysłałam im ta nieszczęsną fotkę. Cieszyli się jak dzieci co dostały lizaka. Z kim ja sie zadaje, a później się zastanawiam kto mi zgarsza psychikę. Teraz już wiem kto.
Z Harry'm rozmawialiśmy na wiele tematów. Miałam wrażenie, że znam go od bardzo dawna.Wy też macie tak czasem, że jak rozmawiacie z kimś obcym, którego nigdy na oczy nie widzieliście to czujesz,że znasz go nie od dziś? To właśnie miałam teraz. Bardzo przyjemnie mi się z nim rozmawiało. Był bardzo dowciapny, miły i czarujący. Patrzyliśmy sobie często w oczy. Te jego zielone oczy były cudne. Nie potrafię opisać jak na mnie działały. Miały w sobie to coś. Mogłabym się w nie całymi dniami wpatrywać. Czasami Harry dotykał moją dłoń i policzek. Był tak czuły. Jeszcze nigdy nie spotkałam takiego faceta. Został chyba zesłany z niebios. A Niall za to był duszą towarzystwa. Śmialiśmy sie z jego głupich tekstów i wygłupów. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak zabawnego kolesia. Dzień spędzony z nim nie był dniem nudnym. Dochodziła północ, gdy chłopaki się zbierali do domu.
-To może zostaniecie na noc jest już późno.-zaproponowałam
-Chwielibyśmy ale mamy jutro mnóstwo pracy. -powiedział blondyn
-Ale na pewno ?
-Może następnym razem dobrze ?-Harry rzucił jak ubierał Air Maxy
-No dobra.
-Do zobaczenia następnym razem!- rzucili razem. Już miałam zamykać drzwi gdy ktoś je przytrzymał. Uchyliłam je trochę by sprawdzić kto to. Za drzwiami stał Harry.
-Śpij dobrze kochana- przytlił mnie i dał całusa w policzek.-A tak w ogóle to bardzo ładnie dziś wyglądasz. -Na koniec uśmiechnął się do mnie i poszedł. Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo się trochę speszyłam. No dobra bardzo się speszyłam. Zamknęłam drzwi na klucz. Zostawiłam ten bałagan na drugi dzień, bo dziś już nie miałam siły tego robić. A też jakoś źle się poczułam. Wzięłam szybki prysznic i poszłam do łóżka. Sam spała ze mną więc położyłam się koło niej. Miałam zasypiać gdy nagle zaczęło mnie skręcać w brzuchu. Pobiegłam z powrotem do łazienki. Musiało coś być w tych pizzach, bo naprawdę sie fatalnie czułam. Dobrze że była Sam to mi zrobiła zielonej herbaty i nie zasypiała puki ja nie zasnę. Ona jest naprawdę kochana i wspaniała. Sam jest moim skarbem i niech tak zostanie. Dostałam jeszcze smsa, ale nie miałam siły sprawdzić od kogo. Za bardzo byłam wyczerpana. Nie minęło kilka chwil jak zasnęłam.

                                                                                     Marilyn. xx





Przepraszam kochani, że wczoraj nie dodałam rozdziału (choć obiecałam), ale miałam problemy techniczne.
Ale już jest i możecie przeczytać go teraz!
Spodziewaliście się, że się jeszcze spotkają i to w domu bohaterki? Jak myślicie czy Klaudia i Harry do siebie pasują ? Czy to tylko będzie zwykła przyjaźń? Czy spotkają się jeszcze?
Pozdrawiam serdecznie kochani! <3

niedziela, 2 marca 2014

3 Rozdział






5 czerwca


Pewnie się zastanawiacie dlaczego nie ma notatki z 4 czerwca? To proste! Od momentu położenia się po pracy do łóżka przespałam całą sobotę i obudziłam się w niedziele przed południem. Nie ukrywam tego, że jestem wielkim śpiochem i lubię sobie pospać. Mieszkam sama, więc mi nikt nie przeszkadza. Nie myślcie, że taka prześmierdnięta papierosami i alkoholem spałam cały czas. W sobotę popołudniu się przebudziłam. Wzięłam dwu godzinną relaksującą kąpiel, a później skierowałam się do kuchni, zjadłam kilka owoców i wróciłam do łóżka. Spojrzałam szybko na telefon, bo pewnie tam było mnóstwo wiadomości i połączeń nieodebranych od znajomych. Nie myliłam się. Najwięcej miałam od Sam i Seweryna. Nawet znalazła się jedna wiadomość od rodziców. Nic szczególnego, napisali mi tylko, że pieniądze będę miała na koncie w poniedziałek do południa. Żadnych "pozdrawiamy"albo "kochamy cię" nie było. Tego typu wiadomości nie dostałam od nich, nie pamiętam żeby kiedy kolwiek tak napisali. Nie interesowało ich co robię po szkole albo w weekendy. Czy nie zażywam narkotyków, czy nie pale, czy nie pije alkoholu. Dla nich najważniejsza była praca, praca i jeszcze raz praca. Pisali do mnie jak przesyłali mi pieniądze. A tak dla odmiany chciałabym, żeby zadzwonili i porozmawiali ze mną. Chciałabym się ich zapytać co u nich słychać, jaką mają pogodę, ja bym im opowiedziała jak mi idzie w szkole, że mam prace, którą uwielbiam. Tylko o tyle proszę. Dawno ich nie widziałam, ostatnio w połowie lutego. Przyjechali na kilka dni, bo wtedy mieli wolne. Cały ten czas przesiedziałam z nimi do pracy też nie poszłam, żeby z nimi spędzić mile czas. Tęsknię za nimi bardzo. Siedziałam w salonie na kanapie i nie zorientowałam się, że oglądałam jakiś durny program o gotowaniu. Przełączyłam szybko na Eska TV. Muzyka jest dla mnie czymś ważnym. Bez muzyki nie istniał by świat. Lubie tak siedzieć, oglądać te teledyski i nucić sobie pod nosem. Nie umie śpiewać, ale tak powyć w salonie do ulubionej piosenki to nie odmówię. A jak przyjdzie Sam impreza jest jak trzeba. Tańczymy jakieś wygibasy, robimy do tego głupie miny i się śmiejemy. Ktoś jakby stał koło nas stwierdziłby, że jesteśmy chore psychicznie i trzeba nas do wariatkowa wysłać. Nawet jacyś wysoko wykształceni lekarze by nam nie pomogli. Już jest za późno dla nas. Rozglądam się po mieszkaniu i stwierdziłam że jest tam bałagan, więc trzeba ruszyć te cztery litery i posprzątać troszkę. Zaprosiłam Sam do mnie na noc. Ma być u mnie za godzinę i idziemy do naszej ulubionej kawiarenki w mieście. Tam są przepyszne ciasta i robią kawę ze świeżo mielonych ziarenek. Jakbyśmy mogły to tam byśmy zamieszkały no ale nam nie pozwalają hehehehe. Pobiegłam szybko do pokoju i wybrałam coś z mojej szafy. Postawiłam na tradycyjne dżinsowe spodenki, czarną koszulkę na ramiączkach z napisem 'Fuck off' i conversy. Prze prostowałam końcówki i pomalowałam rzęsy tuszem. Nie lubię mieć 'tapety' na twarzy czuje się wtedy jakbym była w masce. Takie rzeczy to nie dla mnie. Właśnie schodziłam do pokoju gdy usłyszałam dzwonek do drzwi i jak one się otwierają.
-Heeej ! Jesteś już gotowa?- krzyczała Sam z korytarza.
-Nie... wiesz co ? Musze sobie jeszcze pomalować paznokcie - powiedziałam
-Ja ci kurde dam malowanie paznokci !
-No a jak? A przecież sama mówiłaś że bez pomalowanych paznokci nie pokazujesz się ze mną na mieście-wymachiwałam jej przed oczami rękoma
-Tak mówiłam, ale tak się pindrzysz przed tym lustrem jakbyś się wybierała na wybieg mody do Paryża!-pokazała mi język
-To ty nie wiedziałaś że dziś idę w pokazie mody słynnego projektanta hę?
-Od kiedy ty taka sławna się stałaś?
-Eeee dokładnie od 2 minut-spojrzałam na zegarek
-Powiem ci tyle... Twoje oczy są chipnotajsing i masz potenszal- zaśmiała się
-Widzisz mam życie jak w Madrycie
-Chodź modeleczko bo zaraz wy zamykają nam kawiarenki i nie będziemy mogły się gdzie wyżywić-odwróciła się i poszła do korytarza
-Dla ciebie ważniejsze jest żeby sobie pojeść niż pokaz mody ?!
-Takie życie nic nie poradzisz
-Hahaha ale ty jesteś zabawna wiesz ?-powiedziałam z ironią
-No wiem w końcu to po kimś mam haha
Spojrzałam na nią z przymrożonymi oczami i poważną miną. Wybuchłyśmy śmiechem i skierowałyśmy się do auta. Pożyczyłam się od koleżanki autko, bo już mi się nie chciał iść na nogach do miasta. Na miejsce dojechałyśmy w 15 minut. W kawiarence było dużo ludzi więc zdecydowałyśmy, że będziemy siedzieć na dworze bo też były ustawione stoliki a w taką piekną pogodę to można posiedzieć na zewnątrz. Złożyłyśmy zamówienie i zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy. Zeszłyśmy do tematu pracy. Sam zainteresowana była faktem co się wydarzył jak wychodziłyśmy z Ene.
-Marilyn a co to był za uroczy chłopak pod Ene?
-Który ? -udałam że nie wiem o kogo jej chodzi
-Kłamiesz bo dobrze wiesz o kogo mi chodzi.
Dobrze wiedziała że kłamie po mnie widząc było kiedy oszukuje znajomych łatwo można to wyczytać z moich oczu.
-Aaa ten... Nie wiem kto to bo nawet mi nie powiedział jak się nazywa.
-Ohhhh tajemniczy chłopczyk. Ale jak tak się mu przyglądam to wyglądał na bardzo fajnego...-ciągnęła dalej swoje przemyślenia później już jej trochę nie słuchałam bo plotła jakieś głupoty na temat tajemniczych chłopców, że jacy to nie są i w ogóle.-Marilyn czy ty mnie słuchasz ?-szturchnęła mnie w ramie
-Eee tak tak -ocknęłam się szybko i poprawiłam włosy
-Coś mi się wydaje że nie. A no tak myślisz o nim- dotkneła mnie w nos swoim wskazującym palcem
-Eee no coś ty. Po prostu zastanawiam się nad...
-Nad tym chłopakiem-wtrąciła
-Nie! Myślałam tylko nad tym jakie ty głupoty wygadujesz-pokazałam język
-Ja i wygadywanie głupot?! To prędzej zacznę słuchać heavy metalu niż będę mówić "głupoty"-zaznaczyła to robiąc w powietrzu cudzysłów
-Dobra weź ta się ogarnij bo ci z głowy paruje od tego filozoficznego myślenia
-Okej ale tobie bardziej paruje niż mi bo ty tam nic nie masz
-Aleś ty dowcipnisia hahaha normalnie leże i kwiczę
Siedziałyśmy sobie w tej kawiarence, gdy nagle zobaczyłam tego chłopaka. Właśnie przyszedł ze swoim kolegą.
-Ohhh nie! -zakryłam się jak tylko mogłam żeby tylko mnie nie zobaczył
-Co się stało?! -zdezorientowana Sam popatrzyła się na mnie z pytaniem w oczach. Rozejrzała się wokół i go zobaczyła.
-Marilyn to on ! Widzisz go?!-szarpała mnie za ramię żebym na niego spojrzała-Przyszedł z jakimś kolegą. Nawet ogarnięty ten jego kolega.-modliłam się tylko żeby nas nie zobaczył, ale Sam robiła wokół siebie tyle zamieszania że ciężko było nas nie zauważyć. Chciałam też żeby nie wypowiadała mojego imienia bo on wie jak się nazywam, ale moje modły okazały się zbyteczne. Było ją słychać na pół miasta. Już nigdy z nią nie przyjdę do tej kawiarni, bo taki przypał zrobiła.
-Klaudia no weź! Pokaż ten twój krzywy ryj! -popatrzyłam na nią z zapytaniem na twarzy.
-Uspokój hormony bo nas już nigdy tu nie wpuszczą!
-Kij z tym ważniejsze jest teraz to żeby on tu przyszedł. Nieprawdaż?-poruszyła brwiami. Nie musiałyśmy długo czekać bo oni nas zauważyli i zmierzali w naszą stronę.
-Widzisz idą tu! Coś narobiła ty buraku ?!-powiedziałam ciszej do towarzyszki
-I tak wiem, że się cieszysz-powiedziała. Miałam jej odpowiedzieć ale już nie zdążyłam, bo oni podeszli już do naszego stolika.






-Witamy piękne koleżanki czy możemy się dosiąść?-powiedział do nas chłopak w loczkach
-Tak oczywiście-powiedziała zadowolona Sam z tego że jej plan wypalił. Popatrzyłam się na nią wzrokiem typu 'zabije cię'. Loczek usiadł koło mnie. Cały czas się na mnie patrzył. Przyjaciółka nachyliła się do mnie i powiedziała- ooooo Anglicy mamy dobry gust-spojrzałam na nią z miną WTF?!
-Hej-powiedział do mnie ciszej
-Cześć-odpowiedziałam poprawiając włosy
Koło Sam usiadł blondyn. Miał niebieskie oczy i włosy delikatnie postawione do góry. Nie myliła się był całkiem całkiem ten blondasek.
-Tak w ogóle to jest mój kumpel Niall, a ja jestem Harry.-powiedział zielono oki. Podałam blondynowi dłoń i sie mu przedstawiłam. Sam uczyniła to samo, ale widać było odrazu, że wpadli sobie w oko. Wpatrywali się w siebie cały czas. Nie mogli z siebie spuścić wzroku. Teraz już wiem jak on się nazywa. Harry... Gdzieś już słyszałam to imię, ale nie mogłam sobie przypomnieć. I do tego jeszcze te charakterystyczne dołeczki i uśmiech. Jakby zdjął te okulary z nosa to może bym go rozpoznała. W końcu ciszę między mną a Harry'm przerwało jego pytanie.
-Nie przypuszczałem, że cię jeszcze zobaczę.-uśmiechnął się do mnie
-A chciałeś mnie jeszcze zobaczyć?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-teraz ukazał rząd białych zębów. Ponownie pojawiła się mi gęsia skórka na całym ciele tak jak wtedy przy barze. Był cudny. Nie da się opisać jak jest fantastyczny.
-Zamawiacie coś?-zapytała Sam
-My w sumie to chyba kawę tylko. Co nie Harry?-Niall spojrzał na chłopaka
-Ee tak tak ale taką małą kawę. Może coś nam dziewczyny zaproponują bo częściej tu przesiadują niż my. Hmm pomożecie?-spojrzał na mnie
-Proponuje latte albo zwykłą czarną.-powiedziałam
-Małe czarne wystarczą. To idę zamówić-powiedział Niall i odszedł od stolika.
-Idę do łazienki zaraz wracam-powiedziała Sam i też poszła. No fantastycznie poprostu. Zostawiła mnie samą z nim na pastwę losu. Chwile spędziliśmy w ciszy, ale ciekawość dała górę i zadałam mu pytanie.
-Dlaczego w klubie byłeś tak tajemniczy? Masz coś do ukrycia?-spojrzałam na Harry'ego.
-Jakbym ci powiedział kim jestem to by nie było tak ciekawie.-zaśmiał się do siebie
-Czyli lubisz sobie pogrywać z innych osób.-podniosłam jedną brew
-Tak a szczególnie z dziewczyn.-przygryzł wargę. To było takie seksowne. Zaśmiałam się.
-Te gry są niebezpieczne?
-Zależy jak na to się popatrzy
-Czyli są niebezpieczne. Mam się bać?
-Ja nie gryzę, ale przynajmniej mi się tak wydaje -zaśmiał się
-Hehe nie dość że tajemniczy to jeszcze niebezpieczny.
-Czuj się wyróżniona przez to
-Mam szczęście chyba
-Też tak sądzę-zaczął palcem jeździć po mojej dłoni którą trzymałam na oparciu. Gdy przyszedł Niall i Sam to wzięłam dłoń z oparcia i położyłam na swoim kolanie. Rozmawialiśmy wspólnie przez jakąś godzinę. Ja z Sam musiałyśmy się zbierać do domu bo była już godzina 20:34.
-To my się z Marilyn już zbieramy do domu.-powiedziała Sam i spojrzała na Niall'a
-Też tak myślę jestem już trochę zmęczona.
-To może was podwieziemy?-powiedział Harry
-Jesteśmy autem-odpowiedziałam
-Ohh no to następnym razem- Harry zwrócił się w moją stronę. Pozbierałam wszystko. I zaczęliśmy się kierować w stronę rynku, bo niedaleko stało nasze auto.
-Może zobaczymy się następnym razem?-powiedział Niall
-Fajnie by było-spojrzała Sam na blondyna.
Chciałam wyciągnąć telefon z torebki, ale nie mogłam go znaleźć. Przeczepałam całą i pustka. Tak jakby się zapadł pod ziemię. Musze się wrócić do kawiarni, bo chyba tam został.
-Sam zgubiłam telefon
-Przecież zabierałaś go z kawiarni
-No właśnie sobie nie przypominam, żebym go brała
-Babo co ja z tobą mam-westchnęła przyjaciółka
-Spokojnie na pewno się znajdzie-powiedział blondyn.
Przeszukałam jeszcze raz spokojnie torebkę, ale to nic nie dało.
-Musze się tam wrócić i zapytać czy nie znaleźli mojego telefonu.-już miałam iść, gdy Harry chwycił mnie za nadgarstek
-Nie musisz tam iść-powiedział wesoły
-Ale ja muszę go znaleźć
-On tutaj jest. Nawet nie wiesz jak blisko
-Jakoś go nie widzę-założyłam ręce na klatce piersiowej
-Hehe patrz cały czas na moje dłonie.
Zaczął wywijać rękami i robić jakieś sztuczki. Po dłuższej chwili miał telefon w swojej dłoni. Jak on to zrobił nie mam zielonego pojęcia. Rozbawił mnie tą sztuczką.
-Jak to możliwe, że ty go od tak wyczarowałeś?-zaśmiałam się
-Taki czaruś ze mnie jest-powiedział dumnie
-Lubisz sobie chyba słodzić? Ale na serio się pytam
-Lubię i robię to dość często.-hmmm nie ma to jak samoocena. -To proste zostawiłaś go na stoliku i ja go wziąłem
-I nic mi nie powiedziałeś, że go od początku masz? Ale z ciebie kolega...
-Ojj tam ale chyba się nie obrażasz o to?
-Szczelam focha
-No nie żartuj- nagle rozłożył ręce i mnie przytulił
-Jeżeli miało mnie to przekonać? To ci się udało
-Przytulenie na wszystko jest dobre.- zaśmiał się.- Możesz mi podać swój numer?-uśmiechnął sie.
-Za to drażnienie mnie chcesz żebym ci dała teraz numer?-podniosłam jedną brew.
-Przecież już nie jesteś zła o ten telefon.
-No nie jestem
-No i dlatego powonieniem go dostać
-Haha oj Harry
-I co z tym numerem?
-No dobra- podała, mu go.
-Dzięki-uśmiechnął się
-My już zmykamy
-Dobrze. Jedźcie ostrożnie
-Ojej jaki troskliwy
-Nawet nie wiesz jak bardzo
-Haha pa Harry
-Pa!
Przytuliliśmy się na pożegnanie i się rozeszliśmy. Podjechałam na wjazd do domu i się pożegnałam z Sam. Stwierdziła, że zostanie u mnie na noc jutro. Ja się zgodziłam. Nie będę przecież jej rozkazywać że właśnie dziś ma zostać u mnie. W sumie to lepiej, że jutro bo chce sobie z nią poplotkować a też dziś mnie zmęczył ten dzień. Marzyłam tylko żeby się położyć do łóżka. Pierwsze jak weszłam do domu to poszłam wsiąść szybki prysznic. No dobra... Zeszło mi chyba ponad półtorej godziny. Ubrałam moją ulubioną koszulkę i powędrowałam do łóżka. Nie chciało mi się nawet jeść bo najadłam się ciast w kawiarni. Już zasypiałam gdy usłyszałam, że dostałam wiadomość. Sięgnęłam leniwie po telefon. Wyświetlił mi się numer prywatny. Bez zastanowienie otworzyłam ją. Wiadomość brzmiała
'Nie mogę uwierzyć, że cię znowu spotkałem. Myślałem, że ciebie już nigdy nie zobaczę. Dziękuje za spędzenie miło czasu. Dobranoc słoneczko. Harry. xx'. Uśmiechnęłam się do siebie po przeczytaniu wiadomości. Odpisałam chłopakowi 'Śpij dobrze. Dobranoc ;x'. Czytałam jeszcze kilka razy tą wiadomość przed snem. Wywoływała u mnie niekończący się uśmiech na twarzy. Spojrzałam na zegar wskazywał 23:07. Odłożyłam telefon na stolik i zasnęłam.

                                                                               Marilyn. xx






Wiem, że długo czekaliście na kolejny rozdział, ale miałam problemy techniczne. Już teraz możecie przeczytać dalszy ciąg historii dwóch przyjaciółek.
Licze na wasze komentarze będzie mi bardzo miłe je czytać i one będą dla mnie natchnieniem do pisania dalszych wydarzeń dziewczyn.

Pozdrawiam kochani <3