niedziela, 16 lutego 2014

2 Rozdział



3 czerwca


Spałam sobie słodko, gdy nagle usłyszałam budzik. Dzwonił strasznie głośno, nie chciało mi się podnosić i go wyłączać. Włożyłam głowę pod poduszkę, ale to nic nie dało. Jak po niego sięgałam wyłączył się sam. Dziwne przecież budziki się same nie wyłączają. No, ale są tego pozytywy bo mogę dalej pospać. Nie minęło kilka minut jak znowu zaczął dzwonić. Tym razem podniosłam głowę i jednym okiem ujrzałam, że Sam do mnie dzwoni. Sięgłam po telefon i odebrałam.
-No dzień dobry śpiąca królewno ! -krzyczała do telefonu przyjaciółka
-Dzień dobry nie krzycz tak ...- powiedziałam rozespanym głosem
-Mogłabyś mi w końcu otworzyć drzwi, bo stercze tu od pół godziny !
-Już biegnę słonko - powiedziałam rzucając telefon na łóżko i pobiegłam do drzwi. -Wrota się otwarły królowo- ukłoniłam się jej
-Straże straże gdzie są straże ?! -Zaczęła wymachiwać rekami.- Trzeba tą niewiastę dać do lochów za podłe zachowanie się w stosunku do mej królewskiej osoby. -powiedziała poważnie wchodząc dumnym krokiem do salonu i z zadartym nosem do góry.
-Ohhh nie tylko nie lochy ! Ja niewiasta nie zasłużyłam na lochy już wole lizać królewskie stopy!
Sam usiadła na kanapie, ścigała balerinki i położyła nogi na stoliku.
-Niewiasto możesz już zacząć lizać, bo dziś się troszkę pobrudziły, a muszę je mieć wypucowane na dzisiejszy wieczór.-powiedziała śmiejąc się i wskazują na stopy.
-To jednak wole te lochy ! Daj mi klucze a ja już trafię na swoje miejsce.-wyciągłam dłoń do przyjaciółki.
Popatrzyłyśmy się na siebie i zaczęłyśmy się śmiać. Później jeszcze trochę się powygłupiałyśmy, ale musiałyśmy się przebrać bo na godzinę 16:00 mamy się stawić w klubie i obgadać szczegóły z szefem. Ja wzięłam na przebranie to >klik< Sam to >klik< . Bo po pracy, którą skończymy o 1:00 w nocy idziemy się bawić na parkiet z innymi ludźmi. Wtedy jest najlepsza impreza. Pewnie nic nowego się nie będzie działo oprócz tego, że będziemy mieć branie u chłopaków hehehehe. Jako, że jesteś jedynymi barmankami w tym klubie to najwięcej mamy klientów,a także przyczepiają się do nas narąbani chłopacy i myślą, że jak coś nam powiedzą słodkiego to na nas zadziała. Ale my takie łatwe do zdobycia nie jesteśmy, trzeba się naprawdę postarać przynajmniej w moim przypadku. Ale nie mam na co narzekać,bo przychodzą do mojego baru nawet ogarnięci i dość przystojni faceci. Lubie z nimi poflirtować, ale później jak tak każdy się do mnie dostawiał to miał tylko na jedno ochotę. Więc takiego gostka od razu odpychałam i dawałam prosto do zrozumienia. No ale wracając do tematu pracy... Szef pozwala nam kończyć trochę wcześniej, ale przekonanie go było ciężkie. Powiedział, że skoro jesteśmy jedynymi barmankami w klubie to możemy się bawić po pracy. Cieszyłyśmy się, a pozostali pracownicy nie mieli nic przeciwko. Można się z nimi bez problemu dogadać. Do spotkania zostały nam niecałe dwie godziny, czyli wystarczająco dużo czasu żeby dojechać i się przebrać w stroje robocze, czyli czarne spodenki i czarną koszulkę z krótkim rękawem. Spodenki i koszulka miały logo klubu. Pod dom przyjechało czarne auto to pewnie kolega z pracy Seweryn. Zawsze po nas przyjeżdżał i nas odwoził. Dla niego to nie jest problem bo mieszka kilka kilometrów od mojego domu więc miał po drodze i nas zgarniał. Wzięłyśmy najpotrzebniejsze rzeczy, zamknęłam drzwi na cztery spusty i pobiegłyśmy do auta. Jakby nie inaczej całą drogę przegadaliśmy i się śmialiśmy. Wszystko byłoby dobrze, gdy do momentu jak w radiu znowu szła ta piosenka. Sam oczywiście włączyła się chwilowa faza, a mnie to irytowało. Robiła to specjalnie. Pogłośniła radio na cały regulator i wyła, wyła jak głupia, a do tego krzyczała 'ja wiem, że ją kochasz i nie przestane puki mi tego na głos nie powiesz!'. Zadaje się z ludźmi debilami no ewidentnie debilami! Boże widzisz a nie grzmisz. Po zakończonym koncercie życzeń popatrzyłam się na nią z Sewciem i śmialiśmy się już do końca podróży. Przed klubem zbierali się powoli ludzie. Na razie było ich niewiele, ale to dopiero początek tego co będzie za 3 godziny. Klub będzie pękał w szwach od natłoku wypitych ludzi. Będzie niebywały ścisk na parkiecie, każdy będzie się ocierać o każdego podczas tańczenia. Niektóre pary mnie przerażają, bo jakby mogli to by nawet sex uprawiali na środku klubu wśród obcych ludzi. Nie przemawiało to do mnie takie tańczenie. No ale jak się za dużo wypije to nie można opanować tego co się robi. Weszłyśmy do naszej garderoby, przebrałyśmy się w ubrania i zjadłyśmy pyszne jedzenie, które wcześniej nam przygotowali. Dokładnie o 18:00 weszłyśmy za bar, dostałyśmy jeszcze kilka małych wskazówek od szefa i mogłyśmy zacząć pracę. Od razu po przyjściu zakręcili się koło nas chłopaki. Zamówili kilka drinków, które musiałam perfekcyjnie przygotować z małym przedstawieniem. Podrzucałam metalowe pojemniki do robienia drinków, wymieszałam sok z alkoholem i lodem. Później przelałam dość mocne napoje do niewielkich szklanek do ozdobienia użyłam ukrojony kawałek owoca. Podałam każdemu na małą chusteczkę. I tak za każdym razem, gdy obsługiwałam klientów. Bez przerwy pracowałyśmy. Pod blatem gdzie trzymałam wszystkie składniki potrzebne do drinków panował istny chaos. Na początku mojej pracy tutaj nie mogłam się odnaleźć w tym bałaganie. Wszędzie były pokrojone owoce, metalowe pojemniki, szklani, a o alkoholu to już nie wspomnę. Był wyrozlewany po stoliku, ale były odpowiednie osoby i naszczacie to sprzątały, bo by było naprawdę ciężko pracować w takim syfie. Z biegiem czasu nie zwracałam na to uwagi, nie przeszkadzało mi to jak sprzątaczki chodziły koło mnie i starały się to ogarnąć. Czasami zerkałam na Sam jak jej idzie. Pracowała trochę dalej ode mnie. Po jej minie i ruchach jak raz za czas tańczyła stwierdziłam, że bardzo świetnie się bawi. Uśmiechałam się do siebie, ale nagle usłyszałam męski głos z akcentem angielskim. Mówił po angielsku i to bardzo seksownie.
-Czy mogę dostać najlepszego drinka od śmieszka ?
Odwróciłam się w stronę mężczyzny. Zobaczyłam pełno loków na jego głowie i duży uśmiech, przy którym pokazywały się dołeczki. Były urocze. Dokładnie przeanalizowałam jego twarz. Koloru oczu nie zobaczyłam bo było ciemno. Z zamyślenia wyrwało mnie ponowne jego pytanie tylko,że tym razem złapał moją dłoń.
-To co dostane tego drinka? -nadal patrzył się na mnie i się zaśmiał. Jego dołeczki stały się jeszcze bardziej wyraźniejsze. Mogłam spojrzeć na nie dokładnie.
-No pewnie już się robi.- uśmiechnęłam się i zaczęłam przygotowywać trunek. Kątem oka spoglądałam na chłopaka. Chciałam zobaczyć te jego dołeczki. A nie wspomnę o jego uśmiechu uhmmmm... "Ogar Marilyn jesteś przecież w pracy!" powiedziałam do siebie. Nalałam do szklanki ciecz, przyozdobiłam szklankę i podałam.
-Proszę najlepszy drink w klubie- uśmiechnęłam się. On zanurzył w niej swoje usta i wypił całą zawartość szklanki. Po jego minie mogłam odczytać, że mu smakowało.
-Naprawdę najlepszy drink w klubie albo nawet jaki kiedy kolwiek piłem.- odwrócił się w moją stronę i znowu zrobił ten uśmiech. Przyprawiał mnie on o niewielkie dreszcze na ciele. Zapatrzyłam się trochę na niego, ale szybko oprzytomniałam.
-Podać coś jeszcze ? -uśmiech nadal nie schodził mi z twarzy.
-Tak poproszę hmmmm...-udawał zamyślonego, popatrzył do niewielkiej karty menu- Numer telefonu do Ciebie- wyszczerzył białe ząbki.
-Nie wiedziałam, że jestem w karcie menu.-zaśmiałam się. Jednocześnie podczas rozmowy obsługiwałam klientów.
-Teraz już jesteś, bo cię dopisałem.-puścił mi oko
-A skąd wiesz, że ci zasmakuje?- odpowiedziałam i jednocześnie robiłam kolejne drinki dla innych klientów.
-Właśnie chciałbym to sprawdzić-zaśmiał się. Podawałam zamówienie i popatrzyłam się na chłopaka kątem oka non stop się uśmiechając.
-A powiesz mi chociaż jak się nazywasz?-zapytałam
-Emmmm... no widzisz nie chce się na razie zdradzać.
-Chcesz ode mnie numer a nie powiesz mi jak masz na imię?-podniosłam jedna brew do góry, delikatnie się uśmiechając
-To trochę skomplikowane kotku, bo widzisz nikt nie wie, że ja tutaj jestem.-powiedział trochę ciszej
-Pan tajemniczy uciekł z domu. Heh no popatrz-założyłam ręce na klatkę piersiową
-Nooo można tak powiedzieć-znowu zawitał na jego twarzy uśmiech
-Dobra to może chcesz jeszcze drinka nie żebym cię rozpijała haha-zaśmialiśmy się i zabrałam do roboty bo nie musiałam czekać na odpowiedzieć to było widać z mimiki jego twarzy.
-Jak zrobisz to z chęcią, a do której pracujesz?
-Niedługo a chciałeś coś? -zaśmiałam się
-Bo pomyślałem, że potańczylibyśmy razem.
-No nie wiem...
-Nie daj się prosić będę czekać nawet jak skończyć pracę nad ranem - tym razem się przybliżył do baru, wręcz na nim leżał. Mogłam teraz zobaczyć jego oczy. Były zielone, jeszcze nigdy nie spotkałam faceta z takimi oczami. Miały one ten błysk w sobie, skrywały tajemnice, którą chciałam rozwiązać. Ich głębia pochłonęła mnie całą, nie mogłam się od nich uwolnić. Jeszcze raz przeanalizowałam dokładnie jego rysy twarzy. Były bardzo charakterystyczne. Mam przeczucie, że on nie jest stąd, nie z ulicy za rogiem tylko zdecydowanie dalej. Już miałam coś powiedzieć kiedy usłyszałam jak Sam mnie woła. Odwróciłam się do niej. Zobaczyłam jak macha do mnie ręką na znak, że trzeba się zbierać, bo nasza zmiana się skończyła. Pokazałam jej dwoma palcami, że za 2 minuty będę w garderobie. Ona kiwłam głową i poszła. Spojrzałam na chłopaka nadal tkwił w tej samej pozycji czekając na odpowiedź.
-Musze już iść.
-A wrócisz ?-zrobił oczy w stylu jak kot w butach ze Shrek'a
-Musze się dowiedzieć co szef ode mnie chce, ale nie obiecuje, że przyjdę.
-Mam nadzieję, bo chce cię poznać śmieszku.
Zaśmiałam się i spuściłam głowę.
-Wiesz, że pięknie wyglądasz jak się śmiejesz?
Nadal wpatrywał się we mnie ja ponownie spuściłam głowę, bo na pewno się zarumieniałam, ale tego nie było widać bo w klubie było ciemno.  Włosy zakryły moją twarz. On wziął delikatnie chwycił moją brodę swoją ręką, podniósł ją i odsunął włosy tak żebym się na niego patrzyła. Poczułam wtedy ciepło, które przeszywa moje ciało na zmianę z przyjemnymi ciarkami. Jeszcze nigdy nie czułam takich emocji przez te niewielkie gesty chłopaka. Owszem miałam wcześniej dużo różnych chłopaków, ale nie czułam tego charakterystycznego ciepła. To było naprawdę coś szczególnego. Dopiero poznałam chłopaka w zasadzie to ja go w ogóle nie znałam, ale ma w sobie to coś co przyciąga spojrzenia i pożądanie przez inne dziewczyny. Jemu naprawdę zależało, żeby mnie poznać, a może mi się tylko wydaję. Może teraz jest słodki i czuły a w rzeczywistości chce mnie wykorzystać i później zostawić. Mam złe przeczucia... Chwyciłam jego dłoń i wzięłam ją z mojej brody. Odsunęłam się od niego, delikatnie się uśmiechając.
-Naprawdę muszę już iść.
-Może się jeszcze kiedyś spotkamy jak nie tu to w innym miejscu.
Nie dawał za wygraną on wiedział czego chce. Nadal wpatrywał się w moja twarz. Puściłam jego rękę -Nie planuj czegoś, bo na pewno ci się to nie uda zrealizować.-odwróciłam się na pięcie i rzuciłam przez ramie- Pa! -uśmiechnęłam się i poszłam. Usłyszałam jak wypowiada -Do zobaczenia! I dzięki za wspaniałego drinka! - rzucił jeszcze.A później już bardziej ciszej -Pa. Szłam zamyślona do garderoby, w której czeka na mnie Sam. Przebrałyśmy się w milczeniu, bo byłyśmy zmęczone nie miałyśmy nawet ochoty wychodzić zabawić się na parkiet. Dziś zdecydowanie za dużo pracy i wrażeń było. Skończyłyśmy koło 3:00. Poprosiłyśmy Seweryna żeby nas odwiózł do domu. Wychodząc z klubu tylnym wyjściem. Na końcu uliczki ujrzałam tą burzę loków. Pierwsze co pomyślałam,ze to ten chłopak. Jak na zawołanie odwrócił się do mnie przodem, wtedy mogłam zobaczyć czy to on. Nie myliłam się to ten chłopak. On chyba mnie też dostrzegł. Nie stał tam sam bo było jeszcze czterech chłopaków. Powiedział coś im i zaczął zmierzać w moją stronę. W oddali usłyszałam jak Sam mnie woła. Nie miałam innego wyjścia musiałam już iść bo na mnie czekali, a tak bardzo chciałam się więcej dowiedzieć o tym nieznajomym. Odwróciłam się w jego stronę, a chłopak zatrzymał się przede mną. Na początku nie wiedziałam co się dzieje i przez to upuściłam torbę z ubraniami. On się schylił i mi ją podał.
-To chyba twoje - powiedział delikatnie. Wzięłam torbę od chłopaka. Swoimi palcami dotknął moją dłoń. Znowu dostałam te przyjemne dreszcze. W oddali było słuchać jak Sam wykrzykuje moje imię.
-Teraz już wiem jak się nazywasz, Klaudia.
Odwróciłam się do Sam, powiedziałam że za minute będę.
-Muszę już iść sam chyba słyszysz.
-Jesteś tak piękna i tajemnicza zarazem. Chciałbym odkryć te tajemnice-chwycił moją druga dłoń-uwierz mi jeszcze takiej dziewczyny nie poznałem. Bardzo chce cię poznać.
Na policzkach czułam ogień, pewnie były tak czerwone jak buraki, ale nie było tego widać bo było ciemno. Ten dotyk jego dłoni był tak delikatny a jednocześnie mocny. Pewnie bał się żebym mu nie uciekła. Otrzęsłam się szybko.
-To bardzo miłe co mówisz jeszcze żaden chłopak mi tak nigdy nie powiedział, ale... muszę już iść.
-Chcę ciebie jeszcze zobaczyć. Postaram się być tutaj za niedługo.
-Pamiętasz co ci mówiłam przy barze ?
-Tak pamiętam.
-I tego się trzymajmy. Już uciekam. Pa.-odwróciłam się na pięcie, ale poczułam jeszcze jak jego dłoń chwyta za mój nadgarstek i mnie zatrzymuje.
-Dam ci coś żebyś o mnie pamiętała.- powoli się zbliżał do mojej twarzy. Byłam trochę przerażona, bo chłopaka nie znam a on się chce już całować. On jednak złożył na moim rozgrzanym policzku delikatny pocałunek.
-Teraz już możesz iść do swoich przyjaciół. Tylko uważaj na siebie. Do zobaczenia.-posłał jeszcze zniewalający uśmiech i mnie puścił. Ja się odwróciłam i poszłam. Delikatnie zwracałam głowę w jego stronę chciałam sprawdzić czy już poszedł. On tam stał aż do momentu jak nie wsiądę do auta.
Całą podróż przemilczałam, a Sam była przeciwieństwem mnie. Nadawała na wszystkie tematy jak katarynka, choć była naprawdę zmęczona. Resztkami sił wyduszała ostatnie słowa. Zasnęła na fotelu koło kierowcy. Sewcio powiedział, że ją zawiezie, a ja mogę iść do domu się położyć. Całe szczęście, że mam takiego Sewcia, bo bym sobie nie poradziła z tym szogunem, a też pomagał mi załatwiać sprawy w klubie a także na mieście. Złoty chłopak jedyny ogarnięty jakiego znam. Weszłam do domu powolnym krokiem i pokierowałam się do sypialni. Ścigałam buty, kurtkę i ubrania. Położyłam się w samej bieliźnie, lubię w niej spać czasami. Gdy tak leżałam przypomniał mi się ten chłopak. Dlaczego on mi się nie chciał przedstawić, opowiedzieć skąd jest. Był naprawdę tajemniczy. Trochę tą tajemniczością mnie przerażał, ale mnie to pociągało w nim. Miałam cholerną potrzeba odkrycia go, co on skrywał, co było powodem, że nie mógł mi nic o sobie powiedzieć? Jeszcze ten błysk w oczach kurde... był naprawdę charakterystyczny tylko czemu musiał się tak hamować z tym co mówi o sobie? A na pożegnanie był taki miły dla mnie a ten całus awwww. Nie mylił się, na pewno go zapamiętam. Te i wiele innych pytań mnie nurtowało. Moje powieki stawały się ciężkie, powoli zamykały się. W końcu zasnęłam.

                                                                                                                       Marilyn. xx





To jest kolejny rozdział a na następny będziecie musieli poczekać do następnego weekendu. Mam teraz mnóstwo nauki na zbliżające się egzaminy i raz w tygodniu będę dawać kolejne części tego fan-fiction.
Jak myślicie Marilyn spotka jeszcze tajemniczego, nieznajomego chłopaka? Wpadną na siebie przez przypadek czy on zdobędzie od kogoś do niej numer i umówią się na spotkanie? Liczę na wasze komentarze i jeżeli chcecie być informowani o dodanym rozdziale napisze. :)

Pozdrawiam Marilyn ;3

piątek, 14 lutego 2014

1 Rozdział


2 czerwca

Czwartek zapowiadał mi się dość ciekawie, bo mam iść na zakupy z Sam, żeby jakoś się zaprezentować w piątek w klubie. Promienie słońca, które wpadały do mojego pokoju nastawiły mnie na ten dzień bardzo pozytywnie. Przewróciłam się na prawy bok żeby sięgnąć po mój telefon. Jak brałam go z kremowego stoliczka od razu puściłam i spadł na ziemie. Był nagrzany od słońca. Później stwierdziłam, że się opalał za mnie bo ja blada jestem jak ściana albo nawet jak mąka. W ten dzień nie poszłam do szkoły. Nie chciało mi się, a rodzice nawet nie będą wiedzieli, że ja nie poszłam. Nie interesuje ich to, są zapracowani i nie mają czasu dla mnie. Kilku dniowe, a nawet kilku tygodniowe wyjazdy z pracy zagranice oddalały nas od siebie. Bardzo mnie to bolało. Każdy dzień spędzałam z Sam w moim domu. Pieniądze rodzice mi przesyłali co tydzień na opłaty, jedzenie i ciuchy. Była godzina 11:23 a na 15:00 jestem umówiona z Sam. Szybko wstałam, wzięłam prysznic, się ubrałam >klik<
i zeszłam do kuchni. Na środku kuchni stoi duży biały stół. Zawsze siadam na nim, jem płatki, przeglądam fb i tt. Gdy po dwóch godzinach jedzenia idę do salonu i włączam telewizje na program muzyczny. Nie wyobrażam sobie dnia a nawet godziny bez muzyki. Akurat leciał Kiss You One Direction, więc zaczęłam kręcić dupą w trakcie sprzątania, bo syf był tam taki jakby jakieś tornado przeszło przez salon. Szczerze to nie wiem co to za One Direction jest, ale jak tak słuchała ich piosenki to myślę, że są pewnie rozkapryszonymi chłopakami, którym wszystko wolno i mogą mieć wszystko co sobie ubzdurają. No ale nie oceniajmy książki po okładce. Podczas moich rozmyślań usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest 15:02 więc szybko pobiegłam otworzyć je ,bo pewnie Sam przyszła. Nie myliłam się to była ona.
-Cześć kotynieńku ! - przywitała mnie swoim jakże pięknym uśmiechem.
-Hej hej słonko już się zbieramy tylko wezmę torebkę i telefon.- też się do niej uśmiechnęłam i wyszłyśmy. Poszłyśmy spacerem do miasta bo nie miałyśmy daleko, a też pogoda nam na to pozwalała. Gdy tak chodziłyśmy i szukałyśmy czegoś takiego w miarę stwierdziłyśmy, że pojedziemy do Galerii Krakowskiej. Taki mały spontan. Lubie takie nieprzemyślane wypady wtedy najciekawsze rzeczy się dzieją. Dochodziła 17:00 siedziałyśmy w busie. Jak na razie na auto mnie nie stać, ale prawko mam i staram się też po części odkładać na samochód. Na chwile zamilkłyśmy a w radiu było słychać tą samą piosenkę, do której tańczyłam w domu. Zastanawiałam się jacy oni są naprawdę czy takimi prawdziwymi ludźmi z wadami czy te ich wady zaspokaja pieniądze i sława. Ciekawe czy jak im coś nie pasuje to robią wielką awanturę na cały hotel, czy starają się tego nie mówić. Albo czy są przez kogoś kierowani, czyli tak że ktoś powie im co mają zrobić i mają to zrobić bez gadania tak jakby byli marionetkami. Przez rozmyślania straciłam rachubę czasu i nie zorientowałam się jak dojechałyśmy na miejsce.
-Ej coś ty taka zamyślona byłaś w busie? Zakochałaś się ?- zaśmiała się Sam
-Nie nie zakochałam się. Chyba zwariowałaś !-wyśmiałam ją- Mam dość chłopaków jak na razie, a co cię tak interesuje książkę piszesz ?
-Eee... no właśnie się zastanawiam, bo twoja osoba mnie bardzo zaintrygowała. Jest taka taka ... nienormalna -zaśmiała się
-Ja ci dam nienormalna. Masz kilka sekund żeby uciec bo nie ręczę za siebie.- pogroziłam jej palcem.
Na chwile się zastanawiała i zaczęła uciekać. Ja bez zastanowienia zaczęłam ją gonić. Wbiegłyśmy do Galerii nie powiem ludzie się na nas patrzyli jak na głupków no ale co z tego, mnie to nie interesowało. Po kilku minutach Sam się zatrzymała.
-Ja już nie mogę dalej biegnąć już nie mam siły poddaje się.- powiedziała zdyszana
-Nie myślałam, że tak szybko cię złapie i ci dam srogą karę hahaha- zaśmiałam się szyderczo.
Gdy już miałam zaczynać 'kare' w radiu zabrzmiała znowu ta piosenka.  Wyprostowałam się i powiedziałam - znowu ta piosenka - zaśmiałam się
-Co ci się dzieje ?-zapytała przyjaciółka
-Nie nic tylko od rana prześladuje mnie ta piosenka i nie może się ode mnie odczepić-zaśmiałam się jeszcze raz
-A wiesz kto ją śpiewa?
-Nie ale jakiś tam boysband...-udawałam zamyśloną
-WOW jaka ty mądra jesteś uważaj bo fanką zostaniesz !
-Chyba będę uważać żeby nią nie zostać dlatego mi nie mów kto to śpiewa. -pokazałam język
-Ale i tak ci powiem to One Direction a wiesz przecież, że moja sis ich uwielbia.- Sam przewróciła oczami. Uwielbiam jak ona to robi.
-Aha... Ale i tak nie kojarzę. Za dużo wiedzy przyswajam na ich temat więc już nic nie mów.
-Heh a wyobraź sobie co by Lily robiła jakby ich usłyszała w radiu.
-Chyba potrafię sobie wyobrazić.
-Jak chcesz mogę ci zaprezentować.
-Eee nie dzięki zostaw to dla siebie.
-No dobra dobra, ale uwierz mi stracisz najlepsze przedstawienie ever ever ever w swoim życiu.
-Ale i tak nie skorzystam z twojej propozycji.
Zaśmiałam się do niej i pociągłam za rękę. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu. Świetnie się bawiłyśmy, kupiłyśmy nawet całkiem fajne ciuszki. Ale było już grubo po 22:00 więc musiałyśmy się zbierać do domu. Powrót minął szybko. Całe szczęście bo byłyśmy tak zmęczone, że zasypiałyśmy w busie. Stałam przed drzwiami swojego domu, gdy nagle usłyszałam jak wibruje mi telefon w kieszeni. Zdziwiłam się kto może do mnie dzwonić o tak późnej porze. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że Sam dzwoni. Odebrałam szukając w torebce kluczy, a że było ciemno to sprawa szukania była bardziej utrudniona. Torebka powinna mieć funkcje wyszukaj, żebyśmy tak długo nie grzebały w torebkach w poszukiwaniu szminki, telefonu, portfela czy głupich kluczy.
-Co dziecko ode mnie chciało? -zaśmiałam się. Po drugiej stronie nie słyszałam żeby ktoś się odezwał. Już miałam się rozłączyć, gdy usłyszałam znajomą mi piosenkę, a po chwili także Sam jak ją śpiewa. Raczej to wyglądało na darcie się a nie śpiewanie, ale kij z tym mogłam się pośmiać z tego dziwaka na koniec dnia. Boże skąd się biorą tacy ludzie ? W sumie przyjaciółki się nie wybiera. Kocham ją za to, że jest taka prawdziwa a nie udaje pustej dziewczyny.
-Marilyn chyba wiesz co leci w telewizji ?! - w pewnej chwili usłyszałam jak Sam się jeszcze bardziej drze. Musiałam trzymać telefon daleko od ucha, bo bym ogłuchła przez te jej wyjce.
-A no nie za bardzo możesz pogłośnić ?!- udawałam że nie wiem o co chodzi. Nie czekałam długo na jej odpowiedź. Regulator był już maksymalnie pogłośniony. Dudniło mi w telefonie, spokojnie mogłam dać na głośno mówiący i w całym mieszkaniu było słychać tą piosenkę. Współczuje sąsiadom, którzy mieszkali obok. Podziwiam ich, że wytrzymują takie nagłe słuchanie muzyki w środku nocy.
-A teraz ?!
-Teraz to perfekcyjnie słyszę!
-Znasz tą nutę więc kręć tą zgrabną dupką! Nikt nie będzie patrzył!
-Już się robi siostro!
-Kurde żałuje, że nie widzę jak kołyszesz tymi pośladkami!
-Ej ogarnij hormony zboczeńcu niewyżyty! Jak będziesz chciała to za takie słodkie słówka odpłacę ci się w naturze!
-TAAAK! W końcu się doczekałam!
-Dobra siostro pewnie masz już kisiel w majtkach dlatego kończę rozmowę żebyś mi za wczas nie doszła!
-Hahaha ja już doszłam!
-Oo w ch*j!
-No raczej kochana! No i koniec. Smuteczek
-Jutro się wyszalejesz nie martw się.
-Mam nadzieję. Ciao
-Pa!
Rozłączyłyśmy się po czym nareszcie ściągam kurtkę i dałam ją do szafy. Nie chciało mi się nawet jeść bo byłyśmy w KFS i Nandos. Więc wzięłam szybki prysznic, założyłam koszulkę jakiegoś chłopaka co mi ją kiedyś podarował. Pachniała jego perfumami od tamtego momentu jak mi ją dał, nawet jak ją wyprałam to pachniała. Ehhhh uwielbiam zapach męskich perfum, a ten był przepiękny. Miło mi się zasypiało i wstawało, bo czułam ten zapach. Sprawdziłam jeszcze aktualności na fb i tt. Nic się nie działo. W sumie to norma jest... Napisałam jeszcze do przyjaciółki "Dobranoc kochanie moje zwariowane :*". Podłączyłam telefon do ładowarki, żeby mi się załadował, bo będzie musiał wytrzymać długi dzień. Jak się szybko położyłam na moim dużym łóżku tak szybko zasnęłam. Byłam naprawdę zmęczona.



                                                                                                            Marilyn. xx
 




To jest mój pierwszy fan-fiction. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak myślicie bohaterka spotka w klubie jakiegoś chłopaka, o którym nie będzie mogła zapomnieć czy to będzie tylko chwilowy flirt? Jeżeli jesteście ciekawi ciągu dalszego akcji piszcie, że chcecie być informowani. LiczE na komentarze. :D 

Buziaczki miśki Marilyn <3