niedziela, 2 marca 2014
3 Rozdział
5 czerwca
Pewnie się zastanawiacie dlaczego nie ma notatki z 4 czerwca? To proste! Od momentu położenia się po pracy do łóżka przespałam całą sobotę i obudziłam się w niedziele przed południem. Nie ukrywam tego, że jestem wielkim śpiochem i lubię sobie pospać. Mieszkam sama, więc mi nikt nie przeszkadza. Nie myślcie, że taka prześmierdnięta papierosami i alkoholem spałam cały czas. W sobotę popołudniu się przebudziłam. Wzięłam dwu godzinną relaksującą kąpiel, a później skierowałam się do kuchni, zjadłam kilka owoców i wróciłam do łóżka. Spojrzałam szybko na telefon, bo pewnie tam było mnóstwo wiadomości i połączeń nieodebranych od znajomych. Nie myliłam się. Najwięcej miałam od Sam i Seweryna. Nawet znalazła się jedna wiadomość od rodziców. Nic szczególnego, napisali mi tylko, że pieniądze będę miała na koncie w poniedziałek do południa. Żadnych "pozdrawiamy"albo "kochamy cię" nie było. Tego typu wiadomości nie dostałam od nich, nie pamiętam żeby kiedy kolwiek tak napisali. Nie interesowało ich co robię po szkole albo w weekendy. Czy nie zażywam narkotyków, czy nie pale, czy nie pije alkoholu. Dla nich najważniejsza była praca, praca i jeszcze raz praca. Pisali do mnie jak przesyłali mi pieniądze. A tak dla odmiany chciałabym, żeby zadzwonili i porozmawiali ze mną. Chciałabym się ich zapytać co u nich słychać, jaką mają pogodę, ja bym im opowiedziała jak mi idzie w szkole, że mam prace, którą uwielbiam. Tylko o tyle proszę. Dawno ich nie widziałam, ostatnio w połowie lutego. Przyjechali na kilka dni, bo wtedy mieli wolne. Cały ten czas przesiedziałam z nimi do pracy też nie poszłam, żeby z nimi spędzić mile czas. Tęsknię za nimi bardzo. Siedziałam w salonie na kanapie i nie zorientowałam się, że oglądałam jakiś durny program o gotowaniu. Przełączyłam szybko na Eska TV. Muzyka jest dla mnie czymś ważnym. Bez muzyki nie istniał by świat. Lubie tak siedzieć, oglądać te teledyski i nucić sobie pod nosem. Nie umie śpiewać, ale tak powyć w salonie do ulubionej piosenki to nie odmówię. A jak przyjdzie Sam impreza jest jak trzeba. Tańczymy jakieś wygibasy, robimy do tego głupie miny i się śmiejemy. Ktoś jakby stał koło nas stwierdziłby, że jesteśmy chore psychicznie i trzeba nas do wariatkowa wysłać. Nawet jacyś wysoko wykształceni lekarze by nam nie pomogli. Już jest za późno dla nas. Rozglądam się po mieszkaniu i stwierdziłam że jest tam bałagan, więc trzeba ruszyć te cztery litery i posprzątać troszkę. Zaprosiłam Sam do mnie na noc. Ma być u mnie za godzinę i idziemy do naszej ulubionej kawiarenki w mieście. Tam są przepyszne ciasta i robią kawę ze świeżo mielonych ziarenek. Jakbyśmy mogły to tam byśmy zamieszkały no ale nam nie pozwalają hehehehe. Pobiegłam szybko do pokoju i wybrałam coś z mojej szafy. Postawiłam na tradycyjne dżinsowe spodenki, czarną koszulkę na ramiączkach z napisem 'Fuck off' i conversy. Prze prostowałam końcówki i pomalowałam rzęsy tuszem. Nie lubię mieć 'tapety' na twarzy czuje się wtedy jakbym była w masce. Takie rzeczy to nie dla mnie. Właśnie schodziłam do pokoju gdy usłyszałam dzwonek do drzwi i jak one się otwierają.
-Heeej ! Jesteś już gotowa?- krzyczała Sam z korytarza.
-Nie... wiesz co ? Musze sobie jeszcze pomalować paznokcie - powiedziałam
-Ja ci kurde dam malowanie paznokci !
-No a jak? A przecież sama mówiłaś że bez pomalowanych paznokci nie pokazujesz się ze mną na mieście-wymachiwałam jej przed oczami rękoma
-Tak mówiłam, ale tak się pindrzysz przed tym lustrem jakbyś się wybierała na wybieg mody do Paryża!-pokazała mi język
-To ty nie wiedziałaś że dziś idę w pokazie mody słynnego projektanta hę?
-Od kiedy ty taka sławna się stałaś?
-Eeee dokładnie od 2 minut-spojrzałam na zegarek
-Powiem ci tyle... Twoje oczy są chipnotajsing i masz potenszal- zaśmiała się
-Widzisz mam życie jak w Madrycie
-Chodź modeleczko bo zaraz wy zamykają nam kawiarenki i nie będziemy mogły się gdzie wyżywić-odwróciła się i poszła do korytarza
-Dla ciebie ważniejsze jest żeby sobie pojeść niż pokaz mody ?!
-Takie życie nic nie poradzisz
-Hahaha ale ty jesteś zabawna wiesz ?-powiedziałam z ironią
-No wiem w końcu to po kimś mam haha
Spojrzałam na nią z przymrożonymi oczami i poważną miną. Wybuchłyśmy śmiechem i skierowałyśmy się do auta. Pożyczyłam się od koleżanki autko, bo już mi się nie chciał iść na nogach do miasta. Na miejsce dojechałyśmy w 15 minut. W kawiarence było dużo ludzi więc zdecydowałyśmy, że będziemy siedzieć na dworze bo też były ustawione stoliki a w taką piekną pogodę to można posiedzieć na zewnątrz. Złożyłyśmy zamówienie i zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy. Zeszłyśmy do tematu pracy. Sam zainteresowana była faktem co się wydarzył jak wychodziłyśmy z Ene.
-Marilyn a co to był za uroczy chłopak pod Ene?
-Który ? -udałam że nie wiem o kogo jej chodzi
-Kłamiesz bo dobrze wiesz o kogo mi chodzi.
Dobrze wiedziała że kłamie po mnie widząc było kiedy oszukuje znajomych łatwo można to wyczytać z moich oczu.
-Aaa ten... Nie wiem kto to bo nawet mi nie powiedział jak się nazywa.
-Ohhhh tajemniczy chłopczyk. Ale jak tak się mu przyglądam to wyglądał na bardzo fajnego...-ciągnęła dalej swoje przemyślenia później już jej trochę nie słuchałam bo plotła jakieś głupoty na temat tajemniczych chłopców, że jacy to nie są i w ogóle.-Marilyn czy ty mnie słuchasz ?-szturchnęła mnie w ramie
-Eee tak tak -ocknęłam się szybko i poprawiłam włosy
-Coś mi się wydaje że nie. A no tak myślisz o nim- dotkneła mnie w nos swoim wskazującym palcem
-Eee no coś ty. Po prostu zastanawiam się nad...
-Nad tym chłopakiem-wtrąciła
-Nie! Myślałam tylko nad tym jakie ty głupoty wygadujesz-pokazałam język
-Ja i wygadywanie głupot?! To prędzej zacznę słuchać heavy metalu niż będę mówić "głupoty"-zaznaczyła to robiąc w powietrzu cudzysłów
-Dobra weź ta się ogarnij bo ci z głowy paruje od tego filozoficznego myślenia
-Okej ale tobie bardziej paruje niż mi bo ty tam nic nie masz
-Aleś ty dowcipnisia hahaha normalnie leże i kwiczę
Siedziałyśmy sobie w tej kawiarence, gdy nagle zobaczyłam tego chłopaka. Właśnie przyszedł ze swoim kolegą.
-Ohhh nie! -zakryłam się jak tylko mogłam żeby tylko mnie nie zobaczył
-Co się stało?! -zdezorientowana Sam popatrzyła się na mnie z pytaniem w oczach. Rozejrzała się wokół i go zobaczyła.
-Marilyn to on ! Widzisz go?!-szarpała mnie za ramię żebym na niego spojrzała-Przyszedł z jakimś kolegą. Nawet ogarnięty ten jego kolega.-modliłam się tylko żeby nas nie zobaczył, ale Sam robiła wokół siebie tyle zamieszania że ciężko było nas nie zauważyć. Chciałam też żeby nie wypowiadała mojego imienia bo on wie jak się nazywam, ale moje modły okazały się zbyteczne. Było ją słychać na pół miasta. Już nigdy z nią nie przyjdę do tej kawiarni, bo taki przypał zrobiła.
-Klaudia no weź! Pokaż ten twój krzywy ryj! -popatrzyłam na nią z zapytaniem na twarzy.
-Uspokój hormony bo nas już nigdy tu nie wpuszczą!
-Kij z tym ważniejsze jest teraz to żeby on tu przyszedł. Nieprawdaż?-poruszyła brwiami. Nie musiałyśmy długo czekać bo oni nas zauważyli i zmierzali w naszą stronę.
-Widzisz idą tu! Coś narobiła ty buraku ?!-powiedziałam ciszej do towarzyszki
-I tak wiem, że się cieszysz-powiedziała. Miałam jej odpowiedzieć ale już nie zdążyłam, bo oni podeszli już do naszego stolika.
-Witamy piękne koleżanki czy możemy się dosiąść?-powiedział do nas chłopak w loczkach
-Tak oczywiście-powiedziała zadowolona Sam z tego że jej plan wypalił. Popatrzyłam się na nią wzrokiem typu 'zabije cię'. Loczek usiadł koło mnie. Cały czas się na mnie patrzył. Przyjaciółka nachyliła się do mnie i powiedziała- ooooo Anglicy mamy dobry gust-spojrzałam na nią z miną WTF?!
-Hej-powiedział do mnie ciszej
-Cześć-odpowiedziałam poprawiając włosy
Koło Sam usiadł blondyn. Miał niebieskie oczy i włosy delikatnie postawione do góry. Nie myliła się był całkiem całkiem ten blondasek.
-Tak w ogóle to jest mój kumpel Niall, a ja jestem Harry.-powiedział zielono oki. Podałam blondynowi dłoń i sie mu przedstawiłam. Sam uczyniła to samo, ale widać było odrazu, że wpadli sobie w oko. Wpatrywali się w siebie cały czas. Nie mogli z siebie spuścić wzroku. Teraz już wiem jak on się nazywa. Harry... Gdzieś już słyszałam to imię, ale nie mogłam sobie przypomnieć. I do tego jeszcze te charakterystyczne dołeczki i uśmiech. Jakby zdjął te okulary z nosa to może bym go rozpoznała. W końcu ciszę między mną a Harry'm przerwało jego pytanie.
-Nie przypuszczałem, że cię jeszcze zobaczę.-uśmiechnął się do mnie
-A chciałeś mnie jeszcze zobaczyć?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-teraz ukazał rząd białych zębów. Ponownie pojawiła się mi gęsia skórka na całym ciele tak jak wtedy przy barze. Był cudny. Nie da się opisać jak jest fantastyczny.
-Zamawiacie coś?-zapytała Sam
-My w sumie to chyba kawę tylko. Co nie Harry?-Niall spojrzał na chłopaka
-Ee tak tak ale taką małą kawę. Może coś nam dziewczyny zaproponują bo częściej tu przesiadują niż my. Hmm pomożecie?-spojrzał na mnie
-Proponuje latte albo zwykłą czarną.-powiedziałam
-Małe czarne wystarczą. To idę zamówić-powiedział Niall i odszedł od stolika.
-Idę do łazienki zaraz wracam-powiedziała Sam i też poszła. No fantastycznie poprostu. Zostawiła mnie samą z nim na pastwę losu. Chwile spędziliśmy w ciszy, ale ciekawość dała górę i zadałam mu pytanie.
-Dlaczego w klubie byłeś tak tajemniczy? Masz coś do ukrycia?-spojrzałam na Harry'ego.
-Jakbym ci powiedział kim jestem to by nie było tak ciekawie.-zaśmiał się do siebie
-Czyli lubisz sobie pogrywać z innych osób.-podniosłam jedną brew
-Tak a szczególnie z dziewczyn.-przygryzł wargę. To było takie seksowne. Zaśmiałam się.
-Te gry są niebezpieczne?
-Zależy jak na to się popatrzy
-Czyli są niebezpieczne. Mam się bać?
-Ja nie gryzę, ale przynajmniej mi się tak wydaje -zaśmiał się
-Hehe nie dość że tajemniczy to jeszcze niebezpieczny.
-Czuj się wyróżniona przez to
-Mam szczęście chyba
-Też tak sądzę-zaczął palcem jeździć po mojej dłoni którą trzymałam na oparciu. Gdy przyszedł Niall i Sam to wzięłam dłoń z oparcia i położyłam na swoim kolanie. Rozmawialiśmy wspólnie przez jakąś godzinę. Ja z Sam musiałyśmy się zbierać do domu bo była już godzina 20:34.
-To my się z Marilyn już zbieramy do domu.-powiedziała Sam i spojrzała na Niall'a
-Też tak myślę jestem już trochę zmęczona.
-To może was podwieziemy?-powiedział Harry
-Jesteśmy autem-odpowiedziałam
-Ohh no to następnym razem- Harry zwrócił się w moją stronę. Pozbierałam wszystko. I zaczęliśmy się kierować w stronę rynku, bo niedaleko stało nasze auto.
-Może zobaczymy się następnym razem?-powiedział Niall
-Fajnie by było-spojrzała Sam na blondyna.
Chciałam wyciągnąć telefon z torebki, ale nie mogłam go znaleźć. Przeczepałam całą i pustka. Tak jakby się zapadł pod ziemię. Musze się wrócić do kawiarni, bo chyba tam został.
-Sam zgubiłam telefon
-Przecież zabierałaś go z kawiarni
-No właśnie sobie nie przypominam, żebym go brała
-Babo co ja z tobą mam-westchnęła przyjaciółka
-Spokojnie na pewno się znajdzie-powiedział blondyn.
Przeszukałam jeszcze raz spokojnie torebkę, ale to nic nie dało.
-Musze się tam wrócić i zapytać czy nie znaleźli mojego telefonu.-już miałam iść, gdy Harry chwycił mnie za nadgarstek
-Nie musisz tam iść-powiedział wesoły
-Ale ja muszę go znaleźć
-On tutaj jest. Nawet nie wiesz jak blisko
-Jakoś go nie widzę-założyłam ręce na klatce piersiowej
-Hehe patrz cały czas na moje dłonie.
Zaczął wywijać rękami i robić jakieś sztuczki. Po dłuższej chwili miał telefon w swojej dłoni. Jak on to zrobił nie mam zielonego pojęcia. Rozbawił mnie tą sztuczką.
-Jak to możliwe, że ty go od tak wyczarowałeś?-zaśmiałam się
-Taki czaruś ze mnie jest-powiedział dumnie
-Lubisz sobie chyba słodzić? Ale na serio się pytam
-Lubię i robię to dość często.-hmmm nie ma to jak samoocena. -To proste zostawiłaś go na stoliku i ja go wziąłem
-I nic mi nie powiedziałeś, że go od początku masz? Ale z ciebie kolega...
-Ojj tam ale chyba się nie obrażasz o to?
-Szczelam focha
-No nie żartuj- nagle rozłożył ręce i mnie przytulił
-Jeżeli miało mnie to przekonać? To ci się udało
-Przytulenie na wszystko jest dobre.- zaśmiał się.- Możesz mi podać swój numer?-uśmiechnął sie.
-Za to drażnienie mnie chcesz żebym ci dała teraz numer?-podniosłam jedną brew.
-Przecież już nie jesteś zła o ten telefon.
-No nie jestem
-No i dlatego powonieniem go dostać
-Haha oj Harry
-I co z tym numerem?
-No dobra- podała, mu go.
-Dzięki-uśmiechnął się
-My już zmykamy
-Dobrze. Jedźcie ostrożnie
-Ojej jaki troskliwy
-Nawet nie wiesz jak bardzo
-Haha pa Harry
-Pa!
Przytuliliśmy się na pożegnanie i się rozeszliśmy. Podjechałam na wjazd do domu i się pożegnałam z Sam. Stwierdziła, że zostanie u mnie na noc jutro. Ja się zgodziłam. Nie będę przecież jej rozkazywać że właśnie dziś ma zostać u mnie. W sumie to lepiej, że jutro bo chce sobie z nią poplotkować a też dziś mnie zmęczył ten dzień. Marzyłam tylko żeby się położyć do łóżka. Pierwsze jak weszłam do domu to poszłam wsiąść szybki prysznic. No dobra... Zeszło mi chyba ponad półtorej godziny. Ubrałam moją ulubioną koszulkę i powędrowałam do łóżka. Nie chciało mi się nawet jeść bo najadłam się ciast w kawiarni. Już zasypiałam gdy usłyszałam, że dostałam wiadomość. Sięgnęłam leniwie po telefon. Wyświetlił mi się numer prywatny. Bez zastanowienie otworzyłam ją. Wiadomość brzmiała
'Nie mogę uwierzyć, że cię znowu spotkałem. Myślałem, że ciebie już nigdy nie zobaczę. Dziękuje za spędzenie miło czasu. Dobranoc słoneczko. Harry. xx'. Uśmiechnęłam się do siebie po przeczytaniu wiadomości. Odpisałam chłopakowi 'Śpij dobrze. Dobranoc ;x'. Czytałam jeszcze kilka razy tą wiadomość przed snem. Wywoływała u mnie niekończący się uśmiech na twarzy. Spojrzałam na zegar wskazywał 23:07. Odłożyłam telefon na stolik i zasnęłam.
Marilyn. xx
Wiem, że długo czekaliście na kolejny rozdział, ale miałam problemy techniczne. Już teraz możecie przeczytać dalszy ciąg historii dwóch przyjaciółek.
Licze na wasze komentarze będzie mi bardzo miłe je czytać i one będą dla mnie natchnieniem do pisania dalszych wydarzeń dziewczyn.
Pozdrawiam kochani <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz