niedziela, 16 lutego 2014
2 Rozdział
3 czerwca
Spałam sobie słodko, gdy nagle usłyszałam budzik. Dzwonił strasznie głośno, nie chciało mi się podnosić i go wyłączać. Włożyłam głowę pod poduszkę, ale to nic nie dało. Jak po niego sięgałam wyłączył się sam. Dziwne przecież budziki się same nie wyłączają. No, ale są tego pozytywy bo mogę dalej pospać. Nie minęło kilka minut jak znowu zaczął dzwonić. Tym razem podniosłam głowę i jednym okiem ujrzałam, że Sam do mnie dzwoni. Sięgłam po telefon i odebrałam.
-No dzień dobry śpiąca królewno ! -krzyczała do telefonu przyjaciółka
-Dzień dobry nie krzycz tak ...- powiedziałam rozespanym głosem
-Mogłabyś mi w końcu otworzyć drzwi, bo stercze tu od pół godziny !
-Już biegnę słonko - powiedziałam rzucając telefon na łóżko i pobiegłam do drzwi. -Wrota się otwarły królowo- ukłoniłam się jej
-Straże straże gdzie są straże ?! -Zaczęła wymachiwać rekami.- Trzeba tą niewiastę dać do lochów za podłe zachowanie się w stosunku do mej królewskiej osoby. -powiedziała poważnie wchodząc dumnym krokiem do salonu i z zadartym nosem do góry.
-Ohhh nie tylko nie lochy ! Ja niewiasta nie zasłużyłam na lochy już wole lizać królewskie stopy!
Sam usiadła na kanapie, ścigała balerinki i położyła nogi na stoliku.
-Niewiasto możesz już zacząć lizać, bo dziś się troszkę pobrudziły, a muszę je mieć wypucowane na dzisiejszy wieczór.-powiedziała śmiejąc się i wskazują na stopy.
-To jednak wole te lochy ! Daj mi klucze a ja już trafię na swoje miejsce.-wyciągłam dłoń do przyjaciółki.
Popatrzyłyśmy się na siebie i zaczęłyśmy się śmiać. Później jeszcze trochę się powygłupiałyśmy, ale musiałyśmy się przebrać bo na godzinę 16:00 mamy się stawić w klubie i obgadać szczegóły z szefem. Ja wzięłam na przebranie to >klik< Sam to >klik< . Bo po pracy, którą skończymy o 1:00 w nocy idziemy się bawić na parkiet z innymi ludźmi. Wtedy jest najlepsza impreza. Pewnie nic nowego się nie będzie działo oprócz tego, że będziemy mieć branie u chłopaków hehehehe. Jako, że jesteś jedynymi barmankami w tym klubie to najwięcej mamy klientów,a także przyczepiają się do nas narąbani chłopacy i myślą, że jak coś nam powiedzą słodkiego to na nas zadziała. Ale my takie łatwe do zdobycia nie jesteśmy, trzeba się naprawdę postarać przynajmniej w moim przypadku. Ale nie mam na co narzekać,bo przychodzą do mojego baru nawet ogarnięci i dość przystojni faceci. Lubie z nimi poflirtować, ale później jak tak każdy się do mnie dostawiał to miał tylko na jedno ochotę. Więc takiego gostka od razu odpychałam i dawałam prosto do zrozumienia. No ale wracając do tematu pracy... Szef pozwala nam kończyć trochę wcześniej, ale przekonanie go było ciężkie. Powiedział, że skoro jesteśmy jedynymi barmankami w klubie to możemy się bawić po pracy. Cieszyłyśmy się, a pozostali pracownicy nie mieli nic przeciwko. Można się z nimi bez problemu dogadać. Do spotkania zostały nam niecałe dwie godziny, czyli wystarczająco dużo czasu żeby dojechać i się przebrać w stroje robocze, czyli czarne spodenki i czarną koszulkę z krótkim rękawem. Spodenki i koszulka miały logo klubu. Pod dom przyjechało czarne auto to pewnie kolega z pracy Seweryn. Zawsze po nas przyjeżdżał i nas odwoził. Dla niego to nie jest problem bo mieszka kilka kilometrów od mojego domu więc miał po drodze i nas zgarniał. Wzięłyśmy najpotrzebniejsze rzeczy, zamknęłam drzwi na cztery spusty i pobiegłyśmy do auta. Jakby nie inaczej całą drogę przegadaliśmy i się śmialiśmy. Wszystko byłoby dobrze, gdy do momentu jak w radiu znowu szła ta piosenka. Sam oczywiście włączyła się chwilowa faza, a mnie to irytowało. Robiła to specjalnie. Pogłośniła radio na cały regulator i wyła, wyła jak głupia, a do tego krzyczała 'ja wiem, że ją kochasz i nie przestane puki mi tego na głos nie powiesz!'. Zadaje się z ludźmi debilami no ewidentnie debilami! Boże widzisz a nie grzmisz. Po zakończonym koncercie życzeń popatrzyłam się na nią z Sewciem i śmialiśmy się już do końca podróży. Przed klubem zbierali się powoli ludzie. Na razie było ich niewiele, ale to dopiero początek tego co będzie za 3 godziny. Klub będzie pękał w szwach od natłoku wypitych ludzi. Będzie niebywały ścisk na parkiecie, każdy będzie się ocierać o każdego podczas tańczenia. Niektóre pary mnie przerażają, bo jakby mogli to by nawet sex uprawiali na środku klubu wśród obcych ludzi. Nie przemawiało to do mnie takie tańczenie. No ale jak się za dużo wypije to nie można opanować tego co się robi. Weszłyśmy do naszej garderoby, przebrałyśmy się w ubrania i zjadłyśmy pyszne jedzenie, które wcześniej nam przygotowali. Dokładnie o 18:00 weszłyśmy za bar, dostałyśmy jeszcze kilka małych wskazówek od szefa i mogłyśmy zacząć pracę. Od razu po przyjściu zakręcili się koło nas chłopaki. Zamówili kilka drinków, które musiałam perfekcyjnie przygotować z małym przedstawieniem. Podrzucałam metalowe pojemniki do robienia drinków, wymieszałam sok z alkoholem i lodem. Później przelałam dość mocne napoje do niewielkich szklanek do ozdobienia użyłam ukrojony kawałek owoca. Podałam każdemu na małą chusteczkę. I tak za każdym razem, gdy obsługiwałam klientów. Bez przerwy pracowałyśmy. Pod blatem gdzie trzymałam wszystkie składniki potrzebne do drinków panował istny chaos. Na początku mojej pracy tutaj nie mogłam się odnaleźć w tym bałaganie. Wszędzie były pokrojone owoce, metalowe pojemniki, szklani, a o alkoholu to już nie wspomnę. Był wyrozlewany po stoliku, ale były odpowiednie osoby i naszczacie to sprzątały, bo by było naprawdę ciężko pracować w takim syfie. Z biegiem czasu nie zwracałam na to uwagi, nie przeszkadzało mi to jak sprzątaczki chodziły koło mnie i starały się to ogarnąć. Czasami zerkałam na Sam jak jej idzie. Pracowała trochę dalej ode mnie. Po jej minie i ruchach jak raz za czas tańczyła stwierdziłam, że bardzo świetnie się bawi. Uśmiechałam się do siebie, ale nagle usłyszałam męski głos z akcentem angielskim. Mówił po angielsku i to bardzo seksownie.
-Czy mogę dostać najlepszego drinka od śmieszka ?
Odwróciłam się w stronę mężczyzny. Zobaczyłam pełno loków na jego głowie i duży uśmiech, przy którym pokazywały się dołeczki. Były urocze. Dokładnie przeanalizowałam jego twarz. Koloru oczu nie zobaczyłam bo było ciemno. Z zamyślenia wyrwało mnie ponowne jego pytanie tylko,że tym razem złapał moją dłoń.
-To co dostane tego drinka? -nadal patrzył się na mnie i się zaśmiał. Jego dołeczki stały się jeszcze bardziej wyraźniejsze. Mogłam spojrzeć na nie dokładnie.
-No pewnie już się robi.- uśmiechnęłam się i zaczęłam przygotowywać trunek. Kątem oka spoglądałam na chłopaka. Chciałam zobaczyć te jego dołeczki. A nie wspomnę o jego uśmiechu uhmmmm... "Ogar Marilyn jesteś przecież w pracy!" powiedziałam do siebie. Nalałam do szklanki ciecz, przyozdobiłam szklankę i podałam.
-Proszę najlepszy drink w klubie- uśmiechnęłam się. On zanurzył w niej swoje usta i wypił całą zawartość szklanki. Po jego minie mogłam odczytać, że mu smakowało.
-Naprawdę najlepszy drink w klubie albo nawet jaki kiedy kolwiek piłem.- odwrócił się w moją stronę i znowu zrobił ten uśmiech. Przyprawiał mnie on o niewielkie dreszcze na ciele. Zapatrzyłam się trochę na niego, ale szybko oprzytomniałam.
-Podać coś jeszcze ? -uśmiech nadal nie schodził mi z twarzy.
-Tak poproszę hmmmm...-udawał zamyślonego, popatrzył do niewielkiej karty menu- Numer telefonu do Ciebie- wyszczerzył białe ząbki.
-Nie wiedziałam, że jestem w karcie menu.-zaśmiałam się. Jednocześnie podczas rozmowy obsługiwałam klientów.
-Teraz już jesteś, bo cię dopisałem.-puścił mi oko
-A skąd wiesz, że ci zasmakuje?- odpowiedziałam i jednocześnie robiłam kolejne drinki dla innych klientów.
-Właśnie chciałbym to sprawdzić-zaśmiał się. Podawałam zamówienie i popatrzyłam się na chłopaka kątem oka non stop się uśmiechając.
-A powiesz mi chociaż jak się nazywasz?-zapytałam
-Emmmm... no widzisz nie chce się na razie zdradzać.
-Chcesz ode mnie numer a nie powiesz mi jak masz na imię?-podniosłam jedna brew do góry, delikatnie się uśmiechając
-To trochę skomplikowane kotku, bo widzisz nikt nie wie, że ja tutaj jestem.-powiedział trochę ciszej
-Pan tajemniczy uciekł z domu. Heh no popatrz-założyłam ręce na klatkę piersiową
-Nooo można tak powiedzieć-znowu zawitał na jego twarzy uśmiech
-Dobra to może chcesz jeszcze drinka nie żebym cię rozpijała haha-zaśmialiśmy się i zabrałam do roboty bo nie musiałam czekać na odpowiedzieć to było widać z mimiki jego twarzy.
-Jak zrobisz to z chęcią, a do której pracujesz?
-Niedługo a chciałeś coś? -zaśmiałam się
-Bo pomyślałem, że potańczylibyśmy razem.
-No nie wiem...
-Nie daj się prosić będę czekać nawet jak skończyć pracę nad ranem - tym razem się przybliżył do baru, wręcz na nim leżał. Mogłam teraz zobaczyć jego oczy. Były zielone, jeszcze nigdy nie spotkałam faceta z takimi oczami. Miały one ten błysk w sobie, skrywały tajemnice, którą chciałam rozwiązać. Ich głębia pochłonęła mnie całą, nie mogłam się od nich uwolnić. Jeszcze raz przeanalizowałam dokładnie jego rysy twarzy. Były bardzo charakterystyczne. Mam przeczucie, że on nie jest stąd, nie z ulicy za rogiem tylko zdecydowanie dalej. Już miałam coś powiedzieć kiedy usłyszałam jak Sam mnie woła. Odwróciłam się do niej. Zobaczyłam jak macha do mnie ręką na znak, że trzeba się zbierać, bo nasza zmiana się skończyła. Pokazałam jej dwoma palcami, że za 2 minuty będę w garderobie. Ona kiwłam głową i poszła. Spojrzałam na chłopaka nadal tkwił w tej samej pozycji czekając na odpowiedź.
-Musze już iść.
-A wrócisz ?-zrobił oczy w stylu jak kot w butach ze Shrek'a
-Musze się dowiedzieć co szef ode mnie chce, ale nie obiecuje, że przyjdę.
-Mam nadzieję, bo chce cię poznać śmieszku.
Zaśmiałam się i spuściłam głowę.
-Wiesz, że pięknie wyglądasz jak się śmiejesz?
Nadal wpatrywał się we mnie ja ponownie spuściłam głowę, bo na pewno się zarumieniałam, ale tego nie było widać bo w klubie było ciemno. Włosy zakryły moją twarz. On wziął delikatnie chwycił moją brodę swoją ręką, podniósł ją i odsunął włosy tak żebym się na niego patrzyła. Poczułam wtedy ciepło, które przeszywa moje ciało na zmianę z przyjemnymi ciarkami. Jeszcze nigdy nie czułam takich emocji przez te niewielkie gesty chłopaka. Owszem miałam wcześniej dużo różnych chłopaków, ale nie czułam tego charakterystycznego ciepła. To było naprawdę coś szczególnego. Dopiero poznałam chłopaka w zasadzie to ja go w ogóle nie znałam, ale ma w sobie to coś co przyciąga spojrzenia i pożądanie przez inne dziewczyny. Jemu naprawdę zależało, żeby mnie poznać, a może mi się tylko wydaję. Może teraz jest słodki i czuły a w rzeczywistości chce mnie wykorzystać i później zostawić. Mam złe przeczucia... Chwyciłam jego dłoń i wzięłam ją z mojej brody. Odsunęłam się od niego, delikatnie się uśmiechając.
-Naprawdę muszę już iść.
-Może się jeszcze kiedyś spotkamy jak nie tu to w innym miejscu.
Nie dawał za wygraną on wiedział czego chce. Nadal wpatrywał się w moja twarz. Puściłam jego rękę -Nie planuj czegoś, bo na pewno ci się to nie uda zrealizować.-odwróciłam się na pięcie i rzuciłam przez ramie- Pa! -uśmiechnęłam się i poszłam. Usłyszałam jak wypowiada -Do zobaczenia! I dzięki za wspaniałego drinka! - rzucił jeszcze.A później już bardziej ciszej -Pa. Szłam zamyślona do garderoby, w której czeka na mnie Sam. Przebrałyśmy się w milczeniu, bo byłyśmy zmęczone nie miałyśmy nawet ochoty wychodzić zabawić się na parkiet. Dziś zdecydowanie za dużo pracy i wrażeń było. Skończyłyśmy koło 3:00. Poprosiłyśmy Seweryna żeby nas odwiózł do domu. Wychodząc z klubu tylnym wyjściem. Na końcu uliczki ujrzałam tą burzę loków. Pierwsze co pomyślałam,ze to ten chłopak. Jak na zawołanie odwrócił się do mnie przodem, wtedy mogłam zobaczyć czy to on. Nie myliłam się to ten chłopak. On chyba mnie też dostrzegł. Nie stał tam sam bo było jeszcze czterech chłopaków. Powiedział coś im i zaczął zmierzać w moją stronę. W oddali usłyszałam jak Sam mnie woła. Nie miałam innego wyjścia musiałam już iść bo na mnie czekali, a tak bardzo chciałam się więcej dowiedzieć o tym nieznajomym. Odwróciłam się w jego stronę, a chłopak zatrzymał się przede mną. Na początku nie wiedziałam co się dzieje i przez to upuściłam torbę z ubraniami. On się schylił i mi ją podał.
-To chyba twoje - powiedział delikatnie. Wzięłam torbę od chłopaka. Swoimi palcami dotknął moją dłoń. Znowu dostałam te przyjemne dreszcze. W oddali było słuchać jak Sam wykrzykuje moje imię.
-Teraz już wiem jak się nazywasz, Klaudia.
Odwróciłam się do Sam, powiedziałam że za minute będę.
-Muszę już iść sam chyba słyszysz.
-Jesteś tak piękna i tajemnicza zarazem. Chciałbym odkryć te tajemnice-chwycił moją druga dłoń-uwierz mi jeszcze takiej dziewczyny nie poznałem. Bardzo chce cię poznać.
Na policzkach czułam ogień, pewnie były tak czerwone jak buraki, ale nie było tego widać bo było ciemno. Ten dotyk jego dłoni był tak delikatny a jednocześnie mocny. Pewnie bał się żebym mu nie uciekła. Otrzęsłam się szybko.
-To bardzo miłe co mówisz jeszcze żaden chłopak mi tak nigdy nie powiedział, ale... muszę już iść.
-Chcę ciebie jeszcze zobaczyć. Postaram się być tutaj za niedługo.
-Pamiętasz co ci mówiłam przy barze ?
-Tak pamiętam.
-I tego się trzymajmy. Już uciekam. Pa.-odwróciłam się na pięcie, ale poczułam jeszcze jak jego dłoń chwyta za mój nadgarstek i mnie zatrzymuje.
-Dam ci coś żebyś o mnie pamiętała.- powoli się zbliżał do mojej twarzy. Byłam trochę przerażona, bo chłopaka nie znam a on się chce już całować. On jednak złożył na moim rozgrzanym policzku delikatny pocałunek.
-Teraz już możesz iść do swoich przyjaciół. Tylko uważaj na siebie. Do zobaczenia.-posłał jeszcze zniewalający uśmiech i mnie puścił. Ja się odwróciłam i poszłam. Delikatnie zwracałam głowę w jego stronę chciałam sprawdzić czy już poszedł. On tam stał aż do momentu jak nie wsiądę do auta.
Całą podróż przemilczałam, a Sam była przeciwieństwem mnie. Nadawała na wszystkie tematy jak katarynka, choć była naprawdę zmęczona. Resztkami sił wyduszała ostatnie słowa. Zasnęła na fotelu koło kierowcy. Sewcio powiedział, że ją zawiezie, a ja mogę iść do domu się położyć. Całe szczęście, że mam takiego Sewcia, bo bym sobie nie poradziła z tym szogunem, a też pomagał mi załatwiać sprawy w klubie a także na mieście. Złoty chłopak jedyny ogarnięty jakiego znam. Weszłam do domu powolnym krokiem i pokierowałam się do sypialni. Ścigałam buty, kurtkę i ubrania. Położyłam się w samej bieliźnie, lubię w niej spać czasami. Gdy tak leżałam przypomniał mi się ten chłopak. Dlaczego on mi się nie chciał przedstawić, opowiedzieć skąd jest. Był naprawdę tajemniczy. Trochę tą tajemniczością mnie przerażał, ale mnie to pociągało w nim. Miałam cholerną potrzeba odkrycia go, co on skrywał, co było powodem, że nie mógł mi nic o sobie powiedzieć? Jeszcze ten błysk w oczach kurde... był naprawdę charakterystyczny tylko czemu musiał się tak hamować z tym co mówi o sobie? A na pożegnanie był taki miły dla mnie a ten całus awwww. Nie mylił się, na pewno go zapamiętam. Te i wiele innych pytań mnie nurtowało. Moje powieki stawały się ciężkie, powoli zamykały się. W końcu zasnęłam.
Marilyn. xx
To jest kolejny rozdział a na następny będziecie musieli poczekać do następnego weekendu. Mam teraz mnóstwo nauki na zbliżające się egzaminy i raz w tygodniu będę dawać kolejne części tego fan-fiction.
Jak myślicie Marilyn spotka jeszcze tajemniczego, nieznajomego chłopaka? Wpadną na siebie przez przypadek czy on zdobędzie od kogoś do niej numer i umówią się na spotkanie? Liczę na wasze komentarze i jeżeli chcecie być informowani o dodanym rozdziale napisze. :)
Pozdrawiam Marilyn ;3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz