piątek, 14 lutego 2014

1 Rozdział


2 czerwca

Czwartek zapowiadał mi się dość ciekawie, bo mam iść na zakupy z Sam, żeby jakoś się zaprezentować w piątek w klubie. Promienie słońca, które wpadały do mojego pokoju nastawiły mnie na ten dzień bardzo pozytywnie. Przewróciłam się na prawy bok żeby sięgnąć po mój telefon. Jak brałam go z kremowego stoliczka od razu puściłam i spadł na ziemie. Był nagrzany od słońca. Później stwierdziłam, że się opalał za mnie bo ja blada jestem jak ściana albo nawet jak mąka. W ten dzień nie poszłam do szkoły. Nie chciało mi się, a rodzice nawet nie będą wiedzieli, że ja nie poszłam. Nie interesuje ich to, są zapracowani i nie mają czasu dla mnie. Kilku dniowe, a nawet kilku tygodniowe wyjazdy z pracy zagranice oddalały nas od siebie. Bardzo mnie to bolało. Każdy dzień spędzałam z Sam w moim domu. Pieniądze rodzice mi przesyłali co tydzień na opłaty, jedzenie i ciuchy. Była godzina 11:23 a na 15:00 jestem umówiona z Sam. Szybko wstałam, wzięłam prysznic, się ubrałam >klik<
i zeszłam do kuchni. Na środku kuchni stoi duży biały stół. Zawsze siadam na nim, jem płatki, przeglądam fb i tt. Gdy po dwóch godzinach jedzenia idę do salonu i włączam telewizje na program muzyczny. Nie wyobrażam sobie dnia a nawet godziny bez muzyki. Akurat leciał Kiss You One Direction, więc zaczęłam kręcić dupą w trakcie sprzątania, bo syf był tam taki jakby jakieś tornado przeszło przez salon. Szczerze to nie wiem co to za One Direction jest, ale jak tak słuchała ich piosenki to myślę, że są pewnie rozkapryszonymi chłopakami, którym wszystko wolno i mogą mieć wszystko co sobie ubzdurają. No ale nie oceniajmy książki po okładce. Podczas moich rozmyślań usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest 15:02 więc szybko pobiegłam otworzyć je ,bo pewnie Sam przyszła. Nie myliłam się to była ona.
-Cześć kotynieńku ! - przywitała mnie swoim jakże pięknym uśmiechem.
-Hej hej słonko już się zbieramy tylko wezmę torebkę i telefon.- też się do niej uśmiechnęłam i wyszłyśmy. Poszłyśmy spacerem do miasta bo nie miałyśmy daleko, a też pogoda nam na to pozwalała. Gdy tak chodziłyśmy i szukałyśmy czegoś takiego w miarę stwierdziłyśmy, że pojedziemy do Galerii Krakowskiej. Taki mały spontan. Lubie takie nieprzemyślane wypady wtedy najciekawsze rzeczy się dzieją. Dochodziła 17:00 siedziałyśmy w busie. Jak na razie na auto mnie nie stać, ale prawko mam i staram się też po części odkładać na samochód. Na chwile zamilkłyśmy a w radiu było słychać tą samą piosenkę, do której tańczyłam w domu. Zastanawiałam się jacy oni są naprawdę czy takimi prawdziwymi ludźmi z wadami czy te ich wady zaspokaja pieniądze i sława. Ciekawe czy jak im coś nie pasuje to robią wielką awanturę na cały hotel, czy starają się tego nie mówić. Albo czy są przez kogoś kierowani, czyli tak że ktoś powie im co mają zrobić i mają to zrobić bez gadania tak jakby byli marionetkami. Przez rozmyślania straciłam rachubę czasu i nie zorientowałam się jak dojechałyśmy na miejsce.
-Ej coś ty taka zamyślona byłaś w busie? Zakochałaś się ?- zaśmiała się Sam
-Nie nie zakochałam się. Chyba zwariowałaś !-wyśmiałam ją- Mam dość chłopaków jak na razie, a co cię tak interesuje książkę piszesz ?
-Eee... no właśnie się zastanawiam, bo twoja osoba mnie bardzo zaintrygowała. Jest taka taka ... nienormalna -zaśmiała się
-Ja ci dam nienormalna. Masz kilka sekund żeby uciec bo nie ręczę za siebie.- pogroziłam jej palcem.
Na chwile się zastanawiała i zaczęła uciekać. Ja bez zastanowienia zaczęłam ją gonić. Wbiegłyśmy do Galerii nie powiem ludzie się na nas patrzyli jak na głupków no ale co z tego, mnie to nie interesowało. Po kilku minutach Sam się zatrzymała.
-Ja już nie mogę dalej biegnąć już nie mam siły poddaje się.- powiedziała zdyszana
-Nie myślałam, że tak szybko cię złapie i ci dam srogą karę hahaha- zaśmiałam się szyderczo.
Gdy już miałam zaczynać 'kare' w radiu zabrzmiała znowu ta piosenka.  Wyprostowałam się i powiedziałam - znowu ta piosenka - zaśmiałam się
-Co ci się dzieje ?-zapytała przyjaciółka
-Nie nic tylko od rana prześladuje mnie ta piosenka i nie może się ode mnie odczepić-zaśmiałam się jeszcze raz
-A wiesz kto ją śpiewa?
-Nie ale jakiś tam boysband...-udawałam zamyśloną
-WOW jaka ty mądra jesteś uważaj bo fanką zostaniesz !
-Chyba będę uważać żeby nią nie zostać dlatego mi nie mów kto to śpiewa. -pokazałam język
-Ale i tak ci powiem to One Direction a wiesz przecież, że moja sis ich uwielbia.- Sam przewróciła oczami. Uwielbiam jak ona to robi.
-Aha... Ale i tak nie kojarzę. Za dużo wiedzy przyswajam na ich temat więc już nic nie mów.
-Heh a wyobraź sobie co by Lily robiła jakby ich usłyszała w radiu.
-Chyba potrafię sobie wyobrazić.
-Jak chcesz mogę ci zaprezentować.
-Eee nie dzięki zostaw to dla siebie.
-No dobra dobra, ale uwierz mi stracisz najlepsze przedstawienie ever ever ever w swoim życiu.
-Ale i tak nie skorzystam z twojej propozycji.
Zaśmiałam się do niej i pociągłam za rękę. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu. Świetnie się bawiłyśmy, kupiłyśmy nawet całkiem fajne ciuszki. Ale było już grubo po 22:00 więc musiałyśmy się zbierać do domu. Powrót minął szybko. Całe szczęście bo byłyśmy tak zmęczone, że zasypiałyśmy w busie. Stałam przed drzwiami swojego domu, gdy nagle usłyszałam jak wibruje mi telefon w kieszeni. Zdziwiłam się kto może do mnie dzwonić o tak późnej porze. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że Sam dzwoni. Odebrałam szukając w torebce kluczy, a że było ciemno to sprawa szukania była bardziej utrudniona. Torebka powinna mieć funkcje wyszukaj, żebyśmy tak długo nie grzebały w torebkach w poszukiwaniu szminki, telefonu, portfela czy głupich kluczy.
-Co dziecko ode mnie chciało? -zaśmiałam się. Po drugiej stronie nie słyszałam żeby ktoś się odezwał. Już miałam się rozłączyć, gdy usłyszałam znajomą mi piosenkę, a po chwili także Sam jak ją śpiewa. Raczej to wyglądało na darcie się a nie śpiewanie, ale kij z tym mogłam się pośmiać z tego dziwaka na koniec dnia. Boże skąd się biorą tacy ludzie ? W sumie przyjaciółki się nie wybiera. Kocham ją za to, że jest taka prawdziwa a nie udaje pustej dziewczyny.
-Marilyn chyba wiesz co leci w telewizji ?! - w pewnej chwili usłyszałam jak Sam się jeszcze bardziej drze. Musiałam trzymać telefon daleko od ucha, bo bym ogłuchła przez te jej wyjce.
-A no nie za bardzo możesz pogłośnić ?!- udawałam że nie wiem o co chodzi. Nie czekałam długo na jej odpowiedź. Regulator był już maksymalnie pogłośniony. Dudniło mi w telefonie, spokojnie mogłam dać na głośno mówiący i w całym mieszkaniu było słychać tą piosenkę. Współczuje sąsiadom, którzy mieszkali obok. Podziwiam ich, że wytrzymują takie nagłe słuchanie muzyki w środku nocy.
-A teraz ?!
-Teraz to perfekcyjnie słyszę!
-Znasz tą nutę więc kręć tą zgrabną dupką! Nikt nie będzie patrzył!
-Już się robi siostro!
-Kurde żałuje, że nie widzę jak kołyszesz tymi pośladkami!
-Ej ogarnij hormony zboczeńcu niewyżyty! Jak będziesz chciała to za takie słodkie słówka odpłacę ci się w naturze!
-TAAAK! W końcu się doczekałam!
-Dobra siostro pewnie masz już kisiel w majtkach dlatego kończę rozmowę żebyś mi za wczas nie doszła!
-Hahaha ja już doszłam!
-Oo w ch*j!
-No raczej kochana! No i koniec. Smuteczek
-Jutro się wyszalejesz nie martw się.
-Mam nadzieję. Ciao
-Pa!
Rozłączyłyśmy się po czym nareszcie ściągam kurtkę i dałam ją do szafy. Nie chciało mi się nawet jeść bo byłyśmy w KFS i Nandos. Więc wzięłam szybki prysznic, założyłam koszulkę jakiegoś chłopaka co mi ją kiedyś podarował. Pachniała jego perfumami od tamtego momentu jak mi ją dał, nawet jak ją wyprałam to pachniała. Ehhhh uwielbiam zapach męskich perfum, a ten był przepiękny. Miło mi się zasypiało i wstawało, bo czułam ten zapach. Sprawdziłam jeszcze aktualności na fb i tt. Nic się nie działo. W sumie to norma jest... Napisałam jeszcze do przyjaciółki "Dobranoc kochanie moje zwariowane :*". Podłączyłam telefon do ładowarki, żeby mi się załadował, bo będzie musiał wytrzymać długi dzień. Jak się szybko położyłam na moim dużym łóżku tak szybko zasnęłam. Byłam naprawdę zmęczona.



                                                                                                            Marilyn. xx
 




To jest mój pierwszy fan-fiction. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak myślicie bohaterka spotka w klubie jakiegoś chłopaka, o którym nie będzie mogła zapomnieć czy to będzie tylko chwilowy flirt? Jeżeli jesteście ciekawi ciągu dalszego akcji piszcie, że chcecie być informowani. LiczE na komentarze. :D 

Buziaczki miśki Marilyn <3

1 komentarz: